Mój przewodnik po festiwalu wina w Auchan

Dzisiaj zaczyna się coroczny Festiwal Wina w Auchan. Miałem sposobność testować dużo win z tej oferty. Wybrałem szczególnie urokliwe w kontekście ceny, chociaż bez schylania się do poziomu podłogi w poszukiwaniu the best of for 14,99. Wolę kupić dwa kilo winogron. Dla bardzo dociekliwych Winicjatywa ma zamieścić znacznie obszerniejszą recenzję hitów i kitów. Najpierw jednak little funny story sprzed roku. Na jakimś forum internetowym trafiłem na blogera (mniejsza o nazwisko, choć znam) zniesmaczonego. Mną, a nie tanim winem. Zapamiętałem jedno zdanie: tekst sponsorowany bez oznaczenia „Wina mojego pracodawcy” jest nieetyczny. […]

No Woman No Car One Cat

Wbrew pozorom ten wpis nie będzie pamfletem na prezesa, po prostu znalazłem wreszcie u nas punkty wspólne. Podobno społeczeństwo ma niebawem dokonać ważnych wyborów i dać głos. Gdybyście swojemu psu zezwolili zaszczekać raz na cztery lata, miałby pełne prawo powołać się na łamanie podstawowych praw obywatelskich, naruszenie jakichś psich konwencji helsińskich czy genewskich. Dlatego ja wolę wybrać wino, przynajmniej wiem, że zrobię dobrze albo niedobrze wyłącznie sobie. Ale ja chcę o kocie, a nie o psie. W stosunku do poprzedniego wpisu http://winny.com.pl/2018/08/23/no-woman-no-car/zaszła jedna dobra zmiana, otóż zmienił się mój status […]

Tokaj mnie tak częściej!

My spotykamy się w winiarniach. Literaci raczej w kawiarniach, nawet jeśli nie pijają wyłącznie kawy. Na jednym z takich całonocnych posiedzeń PRL-owskiej elity polskiego pisarstwa bawiono się w kalambury słowne. Artyści pióra rzucali nazwami miast w trybie rozkazującym. Gdy już padły komendy: Przemyśl, Wrzeszcz, Pisz czy Stary Sącz, decydujący cios zadał satyryk Janusz Minkiewicz. Wstał i cisnął: Bombaj! Szkoda, że nie było mnie przy tym stole… Zakrzyknąłbym w uniesieniu: Tokaj! Tokaj mnie tak więcej i częściej! I co pan na to, panie Minkiewicz? Słynny brytyjski dziennikarz Hugh Johnson twierdzi, że […]

Wina w Auchan. Przewodnik po targach.

Ostatnie dwa tygodnie minęły błyskawicznie. Każdy możliwy wieczór po pracy spędzałem z kilkoma butelkami ze startującej własnie oferty Foires aux Vins, czyli corocznych targów wina w Auchan. Pijąc odpowiedzialnie, nieodpowiedzialnie wylewam. Z domu rodzinnego wyniosłem książki, kołdrę i niechęć do marnotrawstwa, więc wylewanie połowy butelek dobrych win targa mym sumieniem w stopniu podobnym do zaniedbywania moich obowiązków przedmałżeńskich. Z ogromu około 400 nowych win spróbowałem około setki, na degustacji i w domu, kilkanaście butelek dokupiłem. Wina piłem w miarę możliwości w ciemno, walcząc z potęgą sugestii odsłoniętych cen i etykiet. Współpracuję […]

Tajemnice prezentów, czyli australijskie shirazy i „Ucho prezesa”

Ostatnio z wrodzonym sobie ciepłem i wyrozumiałością zająłem stanowisko w temacie „Blogerzy winiarscy na usługach dyskontów”. Z nieudawanym zdumieniem po tygodniu od publikacji przyjąłem taką oto przesyłkę: Prezent nie nosił żadnych znamion łapówki, przyjąłem go i już miałem rozpakować odkorkować, gdy zdumienie zelektryzowało mnie po raz drugi. Otóż zauważyłem twitterowy wpis sprzed kilku dni: Czyli moja świeżutka przesyłka nosi znamiona plagiatu, niemniej nie chciałbym, żeby przeszła całkowicie bez echa. Nawet, jeśli nie zbierze dwóch tysięcy polubień. Przyklaskuję też podarunkowi dla aktora, który zagrał wicepremiera Gowina w serialu satyrycznym „Ucho prezesa”. […]

Sprzedawać się i nie dawać dupy.

Kilka lat temu trójka blogerów kulinarno-lifestyle’owych spędziła parę dni w Lizbonie. Spali w kilkugwiazdkowym hotelu, jedli burgery robione z foie gras, pływali łodzią po Tagu w środku lata. Zwiedzili też przetwórnię win (celowo nie używam słowa winiarnia). Wiesz, co w tym jest najlepsze? Że cały ten wyjazd mieli w zasadzie za darmo. Zapłacili jedynie wpisem na blogu. Sponsorem był importer przeznaczonych dla pokolenia CKM i Cosmopolitan półwytrawnych win portugalskich o soczystej, samczej nazwie, który zdawał się polować na nieskomplikowany młody elektorat pewnego znanego w Polsce kalifornijskiego kombinatu przetwórczego win. Tamci […]

Nie ma winnicy w Krynicy

  Ale i tak jest zajebiście. Tournée po Burgundii jeszcze przede mną, a nie jestem Immanuelem Kantem, żeby całe życie siedzieć w swoim Królewcu. Na trzy dni Krynica-Zdrój jest w sam raz.   Co się pije w Krynicy? Przeżyłem szok estetyczny. Otóż zarówno ludność tubylcza jak i element napływowy pijają… wodę i  nie mam na myśli pinot grigio spod Wenecji. Naprawdę nie zaobserwowałem nikogo raczącego się szlachetnym trunkiem pijącego wino. Zaintrygowany tym zjawiskiem postanowiłem mu się przyjrzeć, a nawet spróbować zrozumieć. Dotarłem do starych ksiąg miejskich, z których wynikało, że […]

Depeche Mode i Turnau. Winny mówi jak jest. I co pić pod Depeszów.

Moim najbardziej emocjonującym wydarzeniem ostatnich tygodni był koncert Depeche Mode. Na świecie są miliony facetów seryjnie monogamicznych w kwestii kobiet, ale w sprawach tak poważnych jak zespół muzyczny czy klub piłkarski uczuciowo są stali jak Korwin Mikke wobec wolnego rynku. W moim przypadku wystarczy zapamiętać dwie nazwy: Depeche Mode i Legia Warszawa. Z Legią zacząłem chodzić w drugiej klasie podstawówki, z Depeszami chodzę od drugiej klasy liceum. I tak bujam się z nimi (i przy nich) od 26 lat. W tym czasie przeszedłem przez kilka kobiet, przeleciałem nieco więcej (pozdrawiam […]

Bordeaux. Gra wstępna.

Picie wina jest substytutem podroży. Czymś jak widokówka z innego kraju otrzymana od kogoś bliskiego. Tylko, że widokówki nie doświadczysz zapachem i smakiem, a każdy człowiek łaknie przecież większej i większej ilości doznań. Wino pite świadomie i wszystkimi zmysłami potrafi dać poczucie obcowania z z ziemią, która je wydała, z człowiekiem, który je stworzył. Nie zawsze możemy pojechać tam, gdzie było jego miejsce (jego czyli wina). Francuski myśliciel renesansu Blaise Pascal twierdził nawet, że wszystkie nieszczęścia człowieka wynikają z tego, że nie potrafi usiedzieć w jednym pokoju. Nie mogłem pojechać […]

Pinoty, nadwiślańskie bulwary i marketingowe pierdoły

Trwającą już miesiąc hibernację Winicjatywy odczuwają cyfrowo blogerzy. Moje ostatnie trzy wpisy przeczytało po dwieście osób czyli połowa zwykłych czytelników porzuciła mnie wraz z nieruchawą ostatnio Winicjatywą. Nie znam jeszcze dokładnej wizji rozwoju tego portalu, choć już poliszynel wie o wprowadzeniu części płatnej oraz pisma obrazkowego o winie. Mam jednak przypuszczenia, że wpłynie to na zahamowanie wzrostu ilości czytelników zarówno Winicjatywy jak i blogów podpiętych pod nią.   Mając to na uwadze przeprowadziłem tani i prosty eksperyment promując swój ostatni wpis. Facebook zyskał ode mnie dofinansowanie 7 złotych i bardzo […]