Prioratety

Gdy przed kilku laty wybierano najpiękniejsze słowo świata, z naszego języka do konkursu zaserwowano  filiżankę. Gdyby przeprowadzić zawody na słowa najbrzydsze, ja zaproponowałbym prokrastynację, przy okazji jej łacińskiemu słowotwórcy zalecając zmianę zawodu. Chyba że ma kojarzyć się odrażająco, brzydko i źle. Bo moje kabelki mózgowe widzą dwa zbite brzydkie słowa (prostata + kastracja), dźwignięte na wyższy poziom szkarady. A w znaczeniu tego słowa chodzi tylko o przekładanie spraw na później… Prokrastynacie, pisz wreszcie o Prioracie! Może już wiesz, do czego zmierzam: prokrastynuję na blogu od czterech miesięcy. Moi przodkowie uprawiali łubin, […]

Pokochałem cię, Prioracie

Zacznę nieodkrywczo: lubię odkrywać i lubię trochę polatać. I jak każdy kto trochę lata, słyszę od tych, co tylko chodzą: Zazdroszczę. A w social mediach szalenie modne jest nawet zazdraszczanie. Dlatego ten wpis może przydać się skostniałym pośladkom ułożonym w fotelu biurowym. Bo zamiana go na fotel pasażerski nigdy dotąd nie była tak łatwa. I tania. Czy są pieniądze, czy nie / Lecę, bo chcę Niestety za coraz bardziej demokratycznymi cenami lotów nie nadążają przewodniki turystyczne, nadal pisane dla wilków z Wall Street. Skoro do Jordanii poleciałem za sto złotych, […]