Nagłówki-półgłówki. Najlepsze wino świata w Lidlu

W tzw. redakcjach internetowych często dorabiają świnie osły, co może mieć też plusy. Na przykład nagle dowiadujesz się, że internet w Polsce ogłosił twoje wino najlepszym na świecie. „Wino z Lidla uznane za najlepsze na świecie”. Chociaż śniegu w Warszawie nie ma, za to wczoraj zasypała mnie lawina kopiowanych z portalu na portal takich nagłówków pisanych przez półgłówków. Ciekawy jest efekt powstawania kuli śnieżnej, którą nie wiadomo kto i kiedy zaczął lepić. Przecież codziennie ileś tysięcy kiepsko opłacanych przez Onety i pokrewne bzdety chałturzystów przeszukuje sieć. Jeden z nich dokopał […]

Dlaczego Parker jest Parkerem? Odcinek 5

W poprzednim odcinku dotyczącym punktowego oceniania win pojawił się główny bohater: Robert Parker jako mimowolny dyktator cen wielu drogich win. Dzisiaj zajmę się głównie znalezieniem odpowiedzi na narzucające się pytanie: dlaczego tak liczono się z jego opiniami? Przecież ciekawie jest być jedynym człowiekiem w świecie wina, od którego nazwiska utworzono rzeczownik. Parkeryzacja oznacza trend do robienia win pod gust Parkera: beczkowych, mocnych, dojrzałych i z ekstraktem. Pęd ku robieniu win niebeczkowych, podkreślających owocowość i terroir, nikt nie nazywa bońkowszczyzną. Przynajmniej na razie. Czy Parker wygrałby teleturniej z wiedzy o winach? […]

Sens życia według ocen Roberta Parkera. Odcinek 4

W dotychczasowych trzech częściach serialu o punktowaniu win nie pojawiło się ani razu pewne nazwisko. Nadrabiam celowe niedopatrzenie, bo nie powstał dotąd poważny tekst na ten temat pomijający bohatera dzisiejszego odcinka. Robert Parker ma to samo imię co ja i zasadniczo robi to samo, czyli pije wina i pisze o tym, co wypił. Z tym, że moje opinie czyta kilkaset osób i dwa razy w roku kilka tysięcy, jeśli w tekście znajdują się słowa Lidl lub Auchan. Natomiast pisemna opinia Parkera mogła uczynić winiarza milionerem lub bankrutem. Dlatego jedni go […]

90 punktów – niezłe winko czy kawał wina? Odcinek 3

Czy wyobrażasz sobie dyskutowanie o wyższej jakości współczesnego malarstwa nad renesansowym? Zapewne nie: przecież to obrazy Michała Anioła i Velázqueza znajdują się w podróżniczej rubryce „must see”. A co z Ritą Ackermann czy Jeffem Koonsem, którzy należą do najwyżej cenionych współczesnych malarzy? Nie tylko ja o nich nie słyszałem… Być może są wspaniali w swoim zawodzie, ale to do fresków Michała Anioła w Kaplicy Sykstyńskiej pielgrzymują narody. A przecież Michał Anioł nie umiałby zapłacić kartą kredytową za wstęp do niej. Nie umiałby nawet włączyć komputera, w przeciwieństwie do dzisiejszego ośmiolatka. […]

Co mówią o winie suche punkty? Odcinek 2

Zastanawiając się nad pójściem do kina na premierę, być może szukałeś(aś) recenzji tego filmu napisanej przez uznanego krytyka: Raczka czy innego Sobolewskiego. W podobny sposób można kupować wina, opierając się na znalezionej opinii niezależnego eksperta. Jednak w obu przypadkach nie ma gwarancji, że ten film czy to wino spodobają się Tobie, bo każdy ma swoje unikalne poczucie smaku. Ba, od krytyka filmowego i winiarskiego nie można wymagać w pełni obiektywnej oceny. Kałużyński drwił z kina Kieślowskiego. Czy to znaczy, że Kałużyński nie znał się na kinie? A może Kieślowski nie […]

Ile punktów ma wino? Odcinek 1

Każdy wytwór ludzkiej aktywności można opisać i wydać o nim jakiś osąd. Zauważ jednak czym od klasycznej recenzji jedzenia i obrazu odróżnia się klasyczna recenzja wina. Przeczytaj typowe dla danego gatunku recenzje znalezione w internecie: „Wino (…) jest wygrane na tonacjach świeżo zerwanych mirabelek, białych porzeczek, niedojrzałego agrestu i brzoskwini. Wszystko podkreślone z lekka i nienachalnie korzenną nutą białego pieprzu. Gładkie, atrakcyjne tło buduje głęboka soczystość owocu, kwasowość, mineralny akcent. Słowem – dobry balans (5-)”. „Brakiem wyobraźni tłumaczyć można fakt, że jako bouillabaisse (28 zł) podaje się coś, co powstało […]

Kartofel wine recommended

Za złoto olimpijskie w konkursie skakania koniem przez przeszkody będziesz do śmierci dostawać dwa tysiące złotych emerytury od państwa. I własną stronę w Wikipedii. Gdyby złote medale większości konkursów winiarskich robiono z kruszcu, musiałby to być tombak. A dla win „rekomendowanych” byłby to zwykły kartofel. Niewiele osób w branży to dziwi, bo o ile w sporcie zwycięzca jest jeden, złote medale dla win wręczane są na kilogramy. W żadnym kraju typowo winiarskim nie ma eksperta, który wymieniłby wszystkie krajowe konkursy. W samej Australii jest ich około stu rocznie. Ja nie […]

Tajemnice prezentów, czyli australijskie shirazy i „Ucho prezesa”

Ostatnio z wrodzonym sobie ciepłem i wyrozumiałością zająłem stanowisko w temacie „Blogerzy winiarscy na usługach dyskontów”. Z nieudawanym zdumieniem po tygodniu od publikacji przyjąłem taką oto przesyłkę: Prezent nie nosił żadnych znamion łapówki, przyjąłem go i już miałem rozpakować odkorkować, gdy zdumienie zelektryzowało mnie po raz drugi. Otóż zauważyłem twitterowy wpis sprzed kilku dni: Czyli moja świeżutka przesyłka nosi znamiona plagiatu, niemniej nie chciałbym, żeby przeszła całkowicie bez echa. Nawet, jeśli nie zbierze dwóch tysięcy polubień. Przyklaskuję też podarunkowi dla aktora, który zagrał wicepremiera Gowina w serialu satyrycznym „Ucho prezesa”. […]

Sprzedawać się i nie dawać dupy.

Kilka lat temu trójka blogerów kulinarno-lifestyle’owych spędziła parę dni w Lizbonie. Spali w kilkugwiazdkowym hotelu, jedli burgery robione z foie gras, pływali łodzią po Tagu w środku lata. Zwiedzili też przetwórnię win (celowo nie używam słowa winiarnia). Wiesz, co w tym jest najlepsze? Że cały ten wyjazd mieli w zasadzie za darmo. Zapłacili jedynie wpisem na blogu. Sponsorem był importer przeznaczonych dla pokolenia CKM i Cosmopolitan półwytrawnych win portugalskich o soczystej, samczej nazwie, który zdawał się polować na nieskomplikowany młody elektorat pewnego znanego w Polsce kalifornijskiego kombinatu przetwórczego win. Tamci […]

Ojczyzna polszczyzna

Dzisiaj u mnie nietypowo, bo co prawda o winie, ale po polsku. Skoro nasze wnuki na winobranie będą jeździć pod Koszalin, a nad wyschnięte koryto Rodanu raczej pojeździć na wielbłądach, to polskiego winiarstwa nie należy już lekceważyć. Przynajmniej tak nam tłumaczą na pocieszenie, gdy polskie lato jest równie suche jak wagina gwiazdy porno i równie ciepłe jak brukselskie przemówienia Korwina. A w ogóle to globalne ocieplenie klimatu już mnie w Warszawie tego lata nuży. Od dawna postuluję na łamach mojego bloga łączenie wina z erotyką. Zwróćcie uwagę, że największe nacje […]