Nie ma winnicy w Krynicy

  Ale i tak jest zajebiście. Tournée po Burgundii jeszcze przede mną, a nie jestem Immanuelem Kantem, żeby całe życie siedzieć w swoim Królewcu. Na trzy dni Krynica-Zdrój jest w sam raz.   Co się pije w Krynicy? Przeżyłem szok estetyczny. Otóż zarówno ludność tubylcza jak i element napływowy pijają… wodę i  nie mam na myśli pinot grigio spod Wenecji. Naprawdę nie zaobserwowałem nikogo raczącego się szlachetnym trunkiem pijącego wino. Zaintrygowany tym zjawiskiem postanowiłem mu się przyjrzeć, a nawet spróbować zrozumieć. Dotarłem do starych ksiąg miejskich, z których wynikało, że […]

Depeche Mode i Turnau. Winny mówi jak jest. I co pić pod Depeszów.

Moim najbardziej emocjonującym wydarzeniem ostatnich tygodni był koncert Depeche Mode. Na świecie są miliony facetów seryjnie monogamicznych w kwestii kobiet, ale w sprawach tak poważnych jak zespół muzyczny czy klub piłkarski uczuciowo są stali jak Korwin Mikke wobec wolnego rynku. W moim przypadku wystarczy zapamiętać dwie nazwy: Depeche Mode i Legia Warszawa. Z Legią zacząłem chodzić w drugiej klasie podstawówki, z Depeszami chodzę od drugiej klasy liceum. I tak bujam się z nimi (i przy nich) od 26 lat. W tym czasie przeszedłem przez kilka kobiet, przeleciałem nieco więcej (pozdrawiam […]

Erowinny

„Biada tym, którzy od wczesnego rana gonią za trunkiem, których do późnego wieczora rozpala wino” Księga Izajasza   Wiśta wio, łatwo powiedzieć… W jaki sposób mieszkając w Warszawie nie ganiać od rana za winem, gdy zaproszenia spływają jak na wesela w lipcu. Nie wymieniłbym wszystkich degustacji z ostatniego miesiąca, a co dopiero czynić z nich szczegółowe notatki. W zasadzie staję się tak wymagający, że zacznę odmawiać degustacji nie kończących się bankietem lub choćby skromnym trzydaniowym obiadem z deserem. Zostałem bywalcem Vitkaca. To taki luksusowy dom towarowy postawiony w miejscu dawnego […]

Lepiej gra się bez hetmana

Ponad sto lat temu ówczesny wybitny rosyjski szachista będąc w podróży musiał załatwić jakąś urzędniczą sprawę. Urzędnik go nie rozpoznał (w tamtych czasach nazwiska nie można było sobie wygooglować), ale przyjął i wskazał krzesło. Wskazał jednakże też szachy leżące na biurku przedstawiając się jako pasjonat tej gry i spytał grzecznie petenta czy w szachy również grywa. Petent na to, że przyszedł załatwić pilną sprawę, a w szachy niestety nie grywa. – Nie szkodzi, że pan nie grywa. Ja dzisiaj nie miałem z kim zagrać jeszcze ani jednej partii, wygląda pan […]

Do czego by się dzisiaj przyczepić, może do Facebooka ?

Mam coraz więcej znajomych. W tej chwili już równo stu. Pamiętam, że gdy byłem dzieckiem (czyli dość dawno temu) to niektórzy liczyli znajomych, nawet zapisywali ich sobie na kartce, tworzyli podkategorie przyjaciół, itd. Facebook ułatwia życie, sprawnie liczy, w ten sposób zostałem posiadaczem znajomych w ilości 100. Moim setnym znajomym na Facebooku zapragnął zostać Enrico Rivetto, którego nebbiola z kolei ja zapragnąłem poznać parę dni temu w wine barze Mielżyńskiego. Wcześniej Enrico za to zapragnął mieć żonę Polkę (nadążacie za moim słowotokiem?). Potrafi powiedzieć po polsku znacznie więcej niż „kocham […]

Nie uwierzysz co się stało! Sprawdź.

Kliknąłeś, kliknęłaś? Nie szkodzi, mi też to się zdarza. Moją stroną startową w komputerze jest gazeta.pl, cóż, jakąś przecież trzeba mieć. W biegu ślepego z chromym jeden z nich dobiegnie pierwszy, na tej zasadzie opiera się mój wybór między portalami internetowymi. Już Peter Breughel antycypując zilustrował dylemat: Gazeta, Onet, Wirtualna Polska czy Interia:   Jakiś czas temu jakiś twórczy animator portalu gazeta.pl wpadł na pomysł, że ludzie lubią coś przeżywać, czymś się poruszyć. Sieknął ogromnym tytułem „Dzień dobry, emocje!”. I trochę mniejszymi literami rozwinął złotą myśl: „Wierzymy, że prawdziwa historia […]

Paweł Zarzeczny – własny charakter pisma. Stanko Radikon – własny charakter wina.

Dziennikarz sportowy – brzmi to trochę jak aktor serialowy albo muzyk weselny. Chyba, że chodzi o Pawła Zarzecznego. O erudytę, który nie tylko zjadł bibliotekę, ale umiał barwnie opowiadać to co przetrawił w książkach i to co sam zaobserwował w życiu, wykraczając przy tym znacznie poza sport. Nie był ‚kozą, która skubie trawę tylko wokół własnego podwórka’ jak określił dziennikarzy, którzy mając swoje poletko boją się wyrazistości i wyrażania szczerych opinii bez kalkulowania. Bywał kontrowersyjnym na siłę mitomanem, megalomanem był non stop, ale łatwiej mi rozpoznać jego kolorową narrację niż […]

Rocznica Kieślowskiego i filmowa Donnafugata

W niemieckiej gazecie w rubryce „Matrymonialne” ukazał się kiedyś krótki anons: „Blondynka, ładna, wielbicielka „Niebieskiego”, poszukuje partnera życiowego”. Nie obchodzę swoich urodzin, ale są daty, które mają dla mnie znaczenie. Dzisiaj upływa 21 lat od niespodziewanej śmierci Krzysztofa Kieślowskiego, którego twórczość ukształtowała we mnie coś więcej niż gust filmowy. Mniej więcej w tamtych latach obejrzałem pierwszy raz „Podwójne życie Weroniki”, choć właściwsze byłoby określenie „oglądnąłem” – pobieżnie, niecierpliwie, po gówniarsku. Nie rozumiałem treści i estetyki filmu, tak jak i jego półcieni, głębi zabiegów wizualnych. Do uchwycenia symboliki różnych scen jeszcze […]

Wspomnienia z cyklu „Co mnie kręci, co mnie podnieca”

Co może zainspirować do nowego wpisu na blogu? A choćby i skrzynka na listy. Od paru tygodni uchylałem klapę w oczekiwaniu na konkretną przesyłkę. A ona z premedytacją nie chciała przyjść i mówiła „Zatęsknij mocniej”. Za to pisały do mnie wszystkie okoliczne pizzerie, ktoś chciał mi wymienić drzwi, kablówkę, prąd, gaz i już nie pamiętam co tam jeszcze można wymienić w niespełna trzydziestu metrach kwadratowych. Mogłem pozbyć się szczurów. Mogłem wysłać co łaska pięćdziesiąt złotych jakimś braciszkom zakonnym i nie wysłałem, bo błogosławieństwa, życzenia, cudowny medalik i numer rachunku bankowego […]

Jestem blagierem

Tak przynajmniej mawiają najstarsi Rosjanie. Blogować każdy może, trochę lepiej lub trochę gorzej. Ta druga kategoria o dziwo też ma swoich entuzjastów. Niedawno natrafiłem gdzieś w Internecie na wątek o nazwie „Jestę blogerę”, nieoficjalny odpowiednik filmowych Złotych Malin, chociaż na razie bez ceremonii wręczania drewnianych klawiatur. Nieważne jak mówią o tobie, ważne, by mówili? Ja jednak wolę nominację Magazynu Wino do najlepszego bloga winiarskiego roku, chociaż obyło się bez czerwonych dywanów i ścianki z modelkami. Cóż, popełniono błędy w kampanii wyborczej, ale winni temu zostaną pociągnięci do odpowiedzialności. Inni kandydaci […]