Wieczory, dla których warto żyć. Bordeaux u Bońkowskiego.

Co zrobić, żeby pić słynne bordosy? Trzeba mieć duże pieniądze. Lub duże nazwisko, bo uznani krytycy branżowi zawsze są mile widziani przez bordoskie zamki i kupców ich win. Mój upór i cierpliwość będą popłacać, ale na razie nie liczę na zaproszenia do spróbowania stu roczników Cheval Blanc. I choć w Warszawie czasem można zaliczyć trzy darmowe degustacje dziennie, ale konia (z fr. cheval) z rzędem temu, kto przypomina sobie jedną z nich poświęconą Bordeaux. Jestem więc skazany na dopieszczanie siebie czyli jak sobie nie kupię to się nie napiję. W […]

Miesięcznica – kwiecień

  Gdy ponad rok temu wspominałem znajomym, że zakładam bloga winiarskiego, reakcje bywały w stylu „Aha, czyli będziesz pisał recenzje win”. Od początku było dla mnie jasne, że formuła recenzenta mnie nie interesuje, nie lubię ograniczeń. Czasem odchodzę nawet od tematu wina, nadmierne zafiksowanie nawet na czymś najbardziej pasjonującym może w pewnym momencie zmęczyć. Jednak ostatnimi czasy szwendając się po mieście natrafiłem na wina wyjątkowo interesujące, więc ten wpis będzie czymś w rodzaju „The best of April”. Nie pozbawiony sensu jest też dział Winnego „Mokra robota na mieście”. Całą miesięcznicę […]

Kilka win z Auchan, ale nic do trzech dych

W naszym słowniku pewne wyrazy są wymawiane z określoną konotacją. Ale jeśli pełne usta kojarzą Ci się tylko z australijskim shirazem, a skąpa suknia z pinotem to znaczy, że wino było niewłaściwie stosowane i zagraża Twojemu zdrowiu. Skonsultuj się z lekarzem, bo dla zwyczajnych ludzi zabawnie brzmią nasze rozmowy. Czasem moglibyśmy analizować wino w autobusie, a otoczenie głowiłoby się nad rozwikłaniem tematu rozmowy, gdy rozmawiamy o glebie gliniastej z zacięciem jak garncarze, o klimacie częściej niż pogodynka. Itede, itepe. Za to degustowanie win w dużym towarzystwie ludzi niedoświadczonych jest ciekawą […]

Do czego by się dzisiaj przyczepić, może do Facebooka ?

Mam coraz więcej znajomych. W tej chwili już równo stu. Pamiętam, że gdy byłem dzieckiem (czyli dość dawno temu) to niektórzy liczyli znajomych, nawet zapisywali ich sobie na kartce, tworzyli podkategorie przyjaciół, itd. Facebook ułatwia życie, sprawnie liczy, w ten sposób zostałem posiadaczem znajomych w ilości 100. Moim setnym znajomym na Facebooku zapragnął zostać Enrico Rivetto, którego nebbiola z kolei ja zapragnąłem poznać parę dni temu w wine barze Mielżyńskiego. Wcześniej Enrico za to zapragnął mieć żonę Polkę (nadążacie za moim słowotokiem?). Potrafi powiedzieć po polsku znacznie więcej niż „kocham […]

California über Alles

Unikam stereotypów narodowych, ale akurat amerykański pęd do sukcesu i do wygrywania ma różne uzasadnienia i przykłady na poparcie, nie tylko w polityce i sporcie. W winie Amerykanie też lubią utwierdzać się w wyjątkowości. O Sądzie Paryskim (konkursie piękności win kalifornijskich z francuskimi porównanym do mitycznego sądu Parysa) Amerykanie będą przypominać chyba do czasów, gdy obszar upraw winorośli przesunie się z Kalifornii na Alaskę. No i gdy amerykański krytyk winiarski będzie tak rokującym zawodem jak zdun i klucznik. Niewinna kameralna degustacja w Paryżu, z której uczyniono wydarzenie na skalę Watergate […]

Burgundia w Winicjatywie i w domu

Dwa tygodnie temu byłem na wyczekiwanym spotkaniu z burgundami u Wojtka Bońkowskiego. Biletów nie było na długo przed, podobno na czarnym rynku chodziły po cztery stówki, co też jest jakimś świadectwem mitycznego obraz regionu. Ale cóż, darmowych degustacji Burgundii w Polsce chyba nie było i chyba nie będzie. Jeśli coś dostajemy czy kupujemy w łatwy sposób, równie łatwo o tym zapominamy , więc z psychologicznego punktu widzenia wartość wynika w dużym stopniu z niedostępności. Dotyczy to PRL-owskiej czekolady na kartki i burgunda Henri Jayera, różnicę stanowi paragon: tam wycinamy karteczkę, […]

Rocznica Kieślowskiego i filmowa Donnafugata

W niemieckiej gazecie w rubryce „Matrymonialne” ukazał się kiedyś krótki anons: „Blondynka, ładna, wielbicielka „Niebieskiego”, poszukuje partnera życiowego”. Nie obchodzę swoich urodzin, ale są daty, które mają dla mnie znaczenie. Dzisiaj upływa 21 lat od niespodziewanej śmierci Krzysztofa Kieślowskiego, którego twórczość ukształtowała we mnie coś więcej niż gust filmowy. Mniej więcej w tamtych latach obejrzałem pierwszy raz „Podwójne życie Weroniki”, choć właściwsze byłoby określenie „oglądnąłem” – pobieżnie, niecierpliwie, po gówniarsku. Nie rozumiałem treści i estetyki filmu, tak jak i jego półcieni, głębi zabiegów wizualnych. Do uchwycenia symboliki różnych scen jeszcze […]

Barolo czy Priorat?

Najbardziej wyostrzone zmysły mamy rano, warto więc degustować wina na śniadanie. Degustacja to nie porno film, nikt nie każe połykać, choć z drugiej strony wypluwanie Barolo i Prioratu wydaje mi się grzechem zaniechania. W moim przypadku, wątroba pozostała syta, a głowa cała. Nie tylko w winie najważniejszy jest balans. W ostatni piątek Warszawa rano opleciona była mgłą (z włoskiego nebbia jak nebbiolo) niczym wzgórza Piemontu i trudno uniknąć tego porównania jadąc na degustację Barolo. Był to zarazem mój debiut w blind tastingach dla blogerów organizowanych przez Michał Misior, który na […]

„Jedź pan na Koszyki”. Kiermasz Winicjatywy

Słabo znałem starą Halę Koszyki przy warszawskim MDM-ie. Nie moja część miasta, w dodatku trochę z boku głównych szlaków komunikacyjnych. Nie nadrobię, czasu nie cofnę… choć w zasadzie mogę spróbować. Trzeba tylko przewertować „Złego” Tyrmanda i jestem mniej więcej w połowie kryminalnego romansu, którego bohaterem było miasto Warszawa: -To jedź pan na Koszyki – rzucił radośnie Kubuś, opadając na siedzenie. Rozklekotany opel zaczął podskakiwać na kocich łbach ulicy Puławskiej, centralnej arterii Mokotowa. O, targowiska warszawskie! Czyż jest coś bardziej poetyckiego w wielkim mieście niż targowisko? Czy może się cokolwiek równać […]

Zupa dnia, czyli winny przegląd tygodnia

30 listopada Toulouse-Lautrec rzekł, że zacznie pić mleko, jeśli krowy będą jeść winogrona. Uzbrojony w tę złotą myśl zrezygnowawszy środowego poranka z musli na mleku udałem się na godzinę 9.30 do Ambasady Hiszpanii degustować wina – bez zaskoczenia – hiszpańskie. Mikst Sobrino – Kozakiewicz przygotował znowu osiem win, tym razem z Riojy. I znowu selekcja była bardzo staranna, i znowu przeszliśmy przez crianze po reservy, i znowu napięcie degustacyjne rosło. Region Rioja to sztuka blendowania: począwszy od skupowania gron przez mieszanie podstref po łączenie szczepów. Tym razem jednak mieliśmy do […]