California über Alles

Unikam stereotypów narodowych, ale akurat amerykański pęd do sukcesu i do wygrywania ma różne uzasadnienia i przykłady na poparcie, nie tylko w polityce i sporcie. W winie Amerykanie też lubią utwierdzać się w wyjątkowości. O Sądzie Paryskim (konkursie piękności win kalifornijskich z francuskimi porównanym do mitycznego sądu Parysa) Amerykanie będą przypominać chyba do czasów, gdy obszar upraw winorośli przesunie się z Kalifornii na Alaskę. No i gdy amerykański krytyk winiarski będzie tak rokującym zawodem jak zdun i klucznik. Niewinna kameralna degustacja w Paryżu, z której uczyniono wydarzenie na skalę Watergate […]

Burgundia w Winicjatywie i w domu

Dwa tygodnie temu byłem na wyczekiwanym spotkaniu z burgundami u Wojtka Bońkowskiego. Biletów nie było na długo przed, podobno na czarnym rynku chodziły po cztery stówki, co też jest jakimś świadectwem mitycznego obraz regionu. Ale cóż, darmowych degustacji Burgundii w Polsce chyba nie było i chyba nie będzie. Jeśli coś dostajemy czy kupujemy w łatwy sposób, równie łatwo o tym zapominamy , więc z psychologicznego punktu widzenia wartość wynika w dużym stopniu z niedostępności. Dotyczy to PRL-owskiej czekolady na kartki i burgunda Henri Jayera, różnicę stanowi paragon: tam wycinamy karteczkę, […]

Rocznica Kieślowskiego i filmowa Donnafugata

W niemieckiej gazecie w rubryce „Matrymonialne” ukazał się kiedyś krótki anons: „Blondynka, ładna, wielbicielka „Niebieskiego”, poszukuje partnera życiowego”. Nie obchodzę swoich urodzin, ale są daty, które mają dla mnie znaczenie. Dzisiaj upływa 21 lat od niespodziewanej śmierci Krzysztofa Kieślowskiego, którego twórczość ukształtowała we mnie coś więcej niż gust filmowy. Mniej więcej w tamtych latach obejrzałem pierwszy raz „Podwójne życie Weroniki”, choć właściwsze byłoby określenie „oglądnąłem” – pobieżnie, niecierpliwie, po gówniarsku. Nie rozumiałem treści i estetyki filmu, tak jak i jego półcieni, głębi zabiegów wizualnych. Do uchwycenia symboliki różnych scen jeszcze […]

Barolo czy Priorat?

Najbardziej wyostrzone zmysły mamy rano, warto więc degustować wina na śniadanie. Degustacja to nie porno film, nikt nie każe połykać, choć z drugiej strony wypluwanie Barolo i Prioratu wydaje mi się grzechem zaniechania. W moim przypadku, wątroba pozostała syta, a głowa cała. Nie tylko w winie najważniejszy jest balans. W ostatni piątek Warszawa rano opleciona była mgłą (z włoskiego nebbia jak nebbiolo) niczym wzgórza Piemontu i trudno uniknąć tego porównania jadąc na degustację Barolo. Był to zarazem mój debiut w blind tastingach dla blogerów organizowanych przez Michał Misior, który na […]

„Jedź pan na Koszyki”. Kiermasz Winicjatywy

Słabo znałem starą Halę Koszyki przy warszawskim MDM-ie. Nie moja część miasta, w dodatku trochę z boku głównych szlaków komunikacyjnych. Nie nadrobię, czasu nie cofnę… choć w zasadzie mogę spróbować. Trzeba tylko przewertować „Złego” Tyrmanda i jestem mniej więcej w połowie kryminalnego romansu, którego bohaterem było miasto Warszawa: -To jedź pan na Koszyki – rzucił radośnie Kubuś, opadając na siedzenie. Rozklekotany opel zaczął podskakiwać na kocich łbach ulicy Puławskiej, centralnej arterii Mokotowa. O, targowiska warszawskie! Czyż jest coś bardziej poetyckiego w wielkim mieście niż targowisko? Czy może się cokolwiek równać […]

Zupa dnia, czyli winny przegląd tygodnia

30 listopada Toulouse-Lautrec rzekł, że zacznie pić mleko, jeśli krowy będą jeść winogrona. Uzbrojony w tę złotą myśl zrezygnowawszy środowego poranka z musli na mleku udałem się na godzinę 9.30 do Ambasady Hiszpanii degustować wina – bez zaskoczenia – hiszpańskie. Mikst Sobrino – Kozakiewicz przygotował znowu osiem win, tym razem z Riojy. I znowu selekcja była bardzo staranna, i znowu przeszliśmy przez crianze po reservy, i znowu napięcie degustacyjne rosło. Region Rioja to sztuka blendowania: począwszy od skupowania gron przez mieszanie podstref po łączenie szczepów. Tym razem jednak mieliśmy do […]

Podróże nieduże. Kraków Wine Expo.

Lubię być w drodze. W znaczeniu dosłownym, nie szukaj metafor. A w drodze do czego? Oglądanie kupy gruzu sprzed tysiąclecia to może interesujący pomysł, ale pewnie znacie ten pytajnik kiełkujący w głowie: „A czy jest tam wino?”. W Krakowie w ostatnich dniach odbyły się dwa istotne eventy. Na uroczyste odkopanie resztek Prezydenta Poległego Pod Smoleńskiem przyjechałem dzień za późno, ale wylądowałem (choć pokonując drogę lądową) na targach Wine Expo. Dominowała ludność tubylcza. Czemu brakowało napływowej z Warszawy? Pewnie w niektórych przypadkach przeważyła niechęć do wzięcia dwóch dni urlopu. Argumentu finansowego […]

Stopniowanie przymiotników w trzy dni. Dobrze (Ribera), lepiej (Villany), najlepiej (Kutjevo).

Podobno dorosły człowiek nie lubi poniedziałku. Nie przepada też za wtorkiem. Środa przynosi iskierkę nadziei, w czwartek słońce wychodzi zza horyzontu, potem zaczyna się stopniowanie: piątek, piąteczek, piątunio. Nie jestem biurkowcem, może dlatego nie lubię tej korpo-mowy: pierdół powtarzanych przez znudzone biurwy, rozwieszanych nad biurkami biuro-memów. W dodatku robię to co uwielbiam i gwiżdżę na stękania maruderów o katorżniczym losie człowieka skazanego na pracę. Skazany jestem tylko na picie wina. Tak się składa, że w ubiegłym tygodniu również i dla mnie najprzyjemniejsze były środa, czwartek i piątek. W dodatku przyjemność narastała, […]

Analiza radości i udręk miłośnika win na podstawie degustacji M&P Pawlina

Na kanapie siedzi leń, pije wino cały dzień. Po niedzieli spędzonej sam na sam z przyzwoitym, aczkolwiek chociaż niezachwycającym burgundem wypadało rozprostować członki i paluchy, na przykład postukać chociaż w klawiaturę. A okazja ku temu zaistniała już niemal miesiąc temu. Taki mam cykl wydawniczy… Na coroczną degustację przedsiębiorstwa M&P Pawlina ostrzyłem od dawna kubki smakowe. No bo ilu wymienicie importerów szlachetnego trunku wina, którzy organizują całodzienną degustację? Do nurzania się w bachicznej rozpuście niezbędny był tylko wzięty dzień wolny od pracy. Pamiętałem też awansem zjeść kaloryczny posiłek zwany w mowie […]

Pisarze do piór, studenci do szkół! Szkoła Winicjatywy znowu otwiera podwoje.

Licealiści zaczęli Szkołę Winicjatywy z trzytygodniowym opóźnieniem, studencka starszyzna weszła w rok akademicki w terminie i było to wydarzenie godne upamiętnienia w moim notatniku. Tułaczka po jakichś sierocińcach zakończyła się powrotem w nie tak stare mury mokotowskiego Wine Cornera. Przerwa wynikała z kontrowersji urzędniczych. Obok miejsca naszych młodzieńczych i beztroskich pijatyk na studiach u dr Bońkowskiego powstało jakieś przedszkole. Oseski odprowadzane przez rodziców przyglądały się skrzynkom i butelkom wina przez prowokujące swym ogromem witryny sklepowe. Z czasem nabierały takiej śmiałości, że zaczęły przychodzić popołudniu same i domagać się udziału w […]