Tokaj mnie tak częściej!

My spotykamy się w winiarniach. Literaci raczej w kawiarniach, nawet jeśli nie pijają wyłącznie kawy. Na jednym z takich całonocnych posiedzeń PRL-owskiej elity polskiego pisarstwa bawiono się w kalambury słowne. Artyści pióra rzucali nazwami miast w trybie rozkazującym. Gdy już padły komendy: Przemyśl, Wrzeszcz, Pisz czy Stary Sącz, decydujący cios zadał satyryk Janusz Minkiewicz. Wstał i cisnął: Bombaj! Szkoda, że nie było mnie przy tym stole… Zakrzyknąłbym w uniesieniu: Tokaj! Tokaj mnie tak więcej i częściej! I co pan na to, panie Minkiewicz? Słynny brytyjski dziennikarz Hugh Johnson twierdzi, że […]

Strzał w 10 – najszlachetniejsza degustacja życia

Zwykle, gdy pierwsze ziarenko tekstu kiełkuje mi w głowie to do czasu jego publikacji Wisła zdąży dopłynąć do morza. Dzisiaj emocjom poddaję się prawie na żywo, przecież impresjonistów podziwiam za chwytanie tej jednej chwili, a nie za dopieszczanie każdego pociągnięcia pędzlem w studiu. Kilka godzin temu piłem być może najlepszy w swoim krótkim życiu zestaw dziesięciu win podczas degustacji u warszawskiego importera Winkolekcja, z okazji 10-lecia istnienia. Za kolejne takie wydarzenie oddam dożywotni karnet na coroczne premiery win Polka w Lidlu. Gdy szacowni gospodarze przemawiali, ja zerkałem na butelki. Z […]

Fotoreportaż z degustacji w Auchan

„Za długie, nie czytam”? Wiem, że czas czytania moich blogowych wpisów waha się od dużego kubka latte do połowy butelki wina. Tym razem zdążysz wypić tylko „ekspresso” lub „kapucyno”.   Trzy dni temu prowadziłem nocną degustację (start o 22) w Auchan Piaseczno, chyba pierwszą w historii marketów w Polsce? Została uwieczniona w lanserskim krótkim fotoreportażu.                               I moje wina z ostatnich dni, które warto jest nie ominąć… FINCA EL PUIG 2011 Priorat w markecie, na szczęście […]

Ojczyzna polszczyzna

Dzisiaj u mnie nietypowo, bo co prawda o winie, ale po polsku. Skoro nasze wnuki na winobranie będą jeździć pod Koszalin, a nad wyschnięte koryto Rodanu raczej pojeździć na wielbłądach, to polskiego winiarstwa nie należy już lekceważyć. Przynajmniej tak nam tłumaczą na pocieszenie, gdy polskie lato jest równie suche jak wagina gwiazdy porno i równie ciepłe jak brukselskie przemówienia Korwina. A w ogóle to globalne ocieplenie klimatu już mnie w Warszawie tego lata nuży. Od dawna postuluję na łamach mojego bloga łączenie wina z erotyką. Zwróćcie uwagę, że największe nacje […]

Cheval Blanc 1989. Pijemy etykiety?

Jak pić takie wina jak Cheval Blanc czy Latour? Potraktować je jak zjawiskową kobietę: wyłączając telefon, zamykając drzwi i rozkoszując się w samotni? Ale przecież zaraz rozlegną się głosy oburzenia, że tym, co najlepsze, należy się dzielić! A można przecież pójść jeszcze trzecią drogą, bezdrożami, wraz z bohaterem filmu „Bezdroża”. Miles protestując przeciwko światu, wypił swoje Cheval Blanc 1961 w barze fast foodowym prosto z plastikowego kubka. Wybrałem rozwiązanie „Wino & Friends”, czyli pięciu kumpli w warszawskim lokalu o rzeczonej nazwie. Prawie na pewno nikt z Was nigdy nie wypije […]

Erowinny

„Biada tym, którzy od wczesnego rana gonią za trunkiem, których do późnego wieczora rozpala wino” Księga Izajasza   Wiśta wio, łatwo powiedzieć… W jaki sposób mieszkając w Warszawie nie ganiać od rana za winem, gdy zaproszenia spływają jak na wesela w lipcu. Nie wymieniłbym wszystkich degustacji z ostatniego miesiąca, a co dopiero czynić z nich szczegółowe notatki. W zasadzie staję się tak wymagający, że zacznę odmawiać degustacji nie kończących się bankietem lub choćby skromnym trzydaniowym obiadem z deserem. Zostałem bywalcem Vitkaca. To taki luksusowy dom towarowy postawiony w miejscu dawnego […]

Wieczory, dla których warto żyć. Bordeaux u Bońkowskiego.

Co zrobić, żeby pić słynne bordosy? Trzeba mieć duże pieniądze. Lub duże nazwisko, bo uznani krytycy branżowi zawsze są mile widziani przez bordoskie zamki i kupców ich win. Mój upór i cierpliwość będą popłacać, ale na razie nie liczę na zaproszenia do spróbowania stu roczników Cheval Blanc. I choć w Warszawie czasem można zaliczyć trzy darmowe degustacje dziennie, ale konia (z fr. cheval) z rzędem temu, kto przypomina sobie jedną z nich poświęconą Bordeaux. Jestem więc skazany na dopieszczanie siebie czyli jak sobie nie kupię to się nie napiję. W […]

Miesięcznica – kwiecień

  Gdy ponad rok temu wspominałem znajomym, że zakładam bloga winiarskiego, reakcje bywały w stylu „Aha, czyli będziesz pisał recenzje win”. Od początku było dla mnie jasne, że formuła recenzenta mnie nie interesuje, nie lubię ograniczeń. Czasem odchodzę nawet od tematu wina, nadmierne zafiksowanie nawet na czymś najbardziej pasjonującym może w pewnym momencie zmęczyć. Jednak ostatnimi czasy szwendając się po mieście natrafiłem na wina wyjątkowo interesujące, więc ten wpis będzie czymś w rodzaju „The best of April”. Nie pozbawiony sensu jest też dział Winnego „Mokra robota na mieście”. Całą miesięcznicę […]

Kilka win z Auchan, ale nic do trzech dych

W naszym słowniku pewne wyrazy są wymawiane z określoną konotacją. Ale jeśli pełne usta kojarzą Ci się tylko z australijskim shirazem, a skąpa suknia z pinotem to znaczy, że wino było niewłaściwie stosowane i zagraża Twojemu zdrowiu. Skonsultuj się z lekarzem, bo dla zwyczajnych ludzi zabawnie brzmią nasze rozmowy. Czasem moglibyśmy analizować wino w autobusie, a otoczenie głowiłoby się nad rozwikłaniem tematu rozmowy, gdy rozmawiamy o glebie gliniastej z zacięciem jak garncarze, o klimacie częściej niż pogodynka. Itede, itepe. Za to degustowanie win w dużym towarzystwie ludzi niedoświadczonych jest ciekawą […]

Do czego by się dzisiaj przyczepić, może do Facebooka ?

Mam coraz więcej znajomych. W tej chwili już równo stu. Pamiętam, że gdy byłem dzieckiem (czyli dość dawno temu) to niektórzy liczyli znajomych, nawet zapisywali ich sobie na kartce, tworzyli podkategorie przyjaciół, itd. Facebook ułatwia życie, sprawnie liczy, w ten sposób zostałem posiadaczem znajomych w ilości 100. Moim setnym znajomym na Facebooku zapragnął zostać Enrico Rivetto, którego nebbiola z kolei ja zapragnąłem poznać parę dni temu w wine barze Mielżyńskiego. Wcześniej Enrico za to zapragnął mieć żonę Polkę (nadążacie za moim słowotokiem?). Potrafi powiedzieć po polsku znacznie więcej niż „kocham […]