No Woman No Car

Wiem, że jestem w swoim tegorocznym pisaniu regularny jak pociągi nad morze w szczycie lata. Alibi? Miesiąc mundialu w Rosji. 

Mundial skończył się już miesiąc temu, choć dla reprezentacji Polski i uczniów wakacje zaczęły się równocześnie. Po turbulencjach kadry Nawałki nastąpiły jeszcze moje osobiste. Mogę sobie zanucić własną wersję Marleya „No Woman No Cry”, żywiąc nadzieję, że najpierw ulegnę czarowi dwóch nóg niż czterech kółek. Bez samochodu da się żyć. Podejrzliwie patrzę na facetów zaciągających kredyt na nowy wielki samochód i pijących wina za 12,99. Może dlatego, że jestem zadowolony z rozmiarów swojego penisa.

 

Są dwa dni, którymi nie warto się przejmować: wczorajszy i jutrzejszy. Sierpniowy świt jest idealny by sprawić sobie przyjemność. Dużo słońca bez końca, jajecznica, pomidor malinowy i wyciśnięty sok z pomarańczy. Dopieszczenie felietonem Bieńczyka. I myśl: O rany, żeby mnie ludzie czytali przy jajecznicy z takimi wypiekami… Korzystaj więc z lata i doceń, jeśli masz z kim je spędzić. Możesz tej osobie dać poranek do zapamiętania w postaci fajnego śniadania do łóżka. Pozwólcie sobie chłonąć świat pięcioma zmysłami. Przyjrzyjcie się śniadaniu. Powąchajcie szampana. Schrupcie tosta z kawiorem. Posłuchajcie ulubionej płyty. Obejmij ją/jego.

 

 

 

 

 

 

Nie jestem snobem ani milionerem. Nie zawsze piję szampana do śniadania. Ostrygi nie zapełniają półki w mojej lodówce. Naleśnik z dżemem podany rano do łóżka da wskazówkę, czy on/ona jest wart(a) Twoich starań. Naprawdę nie musisz za dużo główkować.

Jeżeli kobieta częstuje cukierkiem z pudełka czy torebki, lub papierosem z paczki, to czy mam po prostu wziąć, czy też odebrać paczkę, względnie pudełko i poczęstować częstującą, następnie dopiero wziąć sobie, po czym paczkę jej oddać?”. „Przekrój”, lata 70.

Nigdy nie miałem takich zgryzot jak ten udręczony czytelnik. Dałbym radę prostą i krótką: papierosa do kosza, kobietę do łoża. Bywają jednak w związku sytuacje śliskie, na przykład niektóre kobiece pytania. Jeśli jesteś facetem to na pewno możesz podać zestaw pytań niebezpiecznych, którymi kobieta testuje materiał, z jakiego jesteś ulepiony. Na przykład: „Jak podoba ci się moja siostra?”. Moim zdaniem jednym z najbardziej podchwytliwych jest pytanie „O czym myślisz?” wypowiedziane, gdy w jej obecności chwilowo jesteś w swoim świecie. Jeśli składasz się z materiałów szlachetnych to umiesz odpowiedzieć zgodnie z prawdą. Nie wstydzisz się przed nią myśli i pragnień, nawet jeśli nie zawsze ogniskują się na niej.

 

Przyjrzyjmy się takiemu dialogowi z kobietą agresywnie zaborczą.

  • O czym myślisz?
  • O Sassicai.
  • Co? Gdzie poznałeś tę ździrę?!
  • Jaką ździrę… Nad morzem we Włoszech, ale to było dawno temu.
  • Ach tak, a teraz ci się przypomniała! Ile ma lat?
  • Rocznik 2006, jeden z najlepszych, ale tu chodzi o…
  • Ty pieprzony pedofilu!

I gdy już chciałeś bronić się, że Sassicaia jest pragnieniem prawdziwego winomana, bronisz się przed latającym garnkiem/szpilkami/pierścionkiem…

 

Rozważmy teraz w analogicznej sytuacji rozmowę z kobietą niezaspokojoną seksualnie.

  • O czym myślisz?
  • O Antoliciu. Gra w Legii ponad pół roku i miał naprawdę zamiatać środek boiska, przecież wcześniej był nawet kapitanem w Dinamie Zagrzeb. I ten Antolić przez tyle czasu w Legii strzelił tylko jednego gola, a tak to ciągle tylko podaje w aut albo do boku…
  • A może interesuje cię skok w bok? Mnie możesz porządnie antolić, więc we mnie się zagrzeb! Nie umiesz już trafić do bramki z bliskiej odległości, tylko strzelasz po aucie?
  • Nie po aucie, tylko w aucie, nie myl przyimków. A poza tym, gdy wtedy testowaliśmy nowe Audi to jakoś nie narzekałaś…

W tym przypadku, jeśli lecą garnki/szpilki/pierścionek to niestety jesteś sam sobie winny. W łóżku czy aucie (może jednak je kupić?) najgorszy możliwy wynik to 0:0. W piłce nożnej mawia się, że wynik bezbramkowy jest idealny, bo nikt nie popełnił błędu. No ale w seksie jak do przerwy jest bez goli, a dogrywka nie przynosi zmiany rezultatu to jest dramat, a nie perfekcja. Już lepsze jest wymęczone 1:0 dla którejkolwiek strony. Z okazji mundialu czytałem felieton Ludwika Stommy kwestionujący beatyfikację podziału na naszych i obcych w sporcie. Jego zdaniem w piłce bramki co prawda są dwie, ale kibice jedną postrzegają jako dobrą, a drugą złą. A ja w kwestii pożycia nie widzę żadnej złej bramki, w dodatku nie jestem przesądny i bramki znam trzy.


Moja stanowisko już znasz. Dlatego doceń kobietę, przy której podczas wspólnego śniadania możesz najzupełniej szczerze wyznać, że w tej chwili martwisz się, jak mało daje Legii gra Antolicia. Wtedy ona weźmie Cię za dłoń, zapyta z troską, na jak długo klub podpisał z nim kontrakt, pocieszy, że może jeszcze się nie zaklimatyzował w stolicy i się rozkręci na boisku, a na koniec taka idealna kobieta nakarmi ostrygą. Libido Ci skacze, kortyzol się obniża, życie wydłuża. Jeśli wśród Czytelniczek jest pani, która nie lubi pieprzyć bez sensu, ale chce się antolić na poważnie forever and ever, proszona jest o kontakt mailowy.

Niestety wśród kumpli obserwuję malejący procent mężczyzny w mężczyźnie. Jednemu kobieta zabraniała oglądania walk Gołoty („To nie jest rozrywka odpowiednia dla ciebie”). Drugi nie mógł słuchać Wodeckiego („Skąd ty, kurwa, przyjechałeś, słuchasz takiego badziewia!”). Trzeciego żona uratowała od życia bezcelowego kupując mu elektryczne kolejki. Pasję mu wybrała i nawet opłacała. Chłopina zapadał się w sobie, ale układał te tory na wielkiej planszy w pokoju. Patrzyłem na to i jakoś mi się smutno w jądrach robiło. Muszę się otrząsnąć i przypomnieć coś przyjemniejszego.

Śniadanie można spożyć też na łonie. Przyroda, drzewa, mech, ptasie śpiewy. Żadnych odgłosów ryczących silników, buczenia transformatorów i komunikatów w metrze o pilnowaniu bagażu. Nawet z Warszawy można się szybko wyrwać do lasu i nie tylko samochodem.

Andrzej Różycki, w którego magazynie Sarwine można przechowywać wina, podarował mi kiedyś Chianti Classico Reservę od czołowego producenta Castello di Volpaia. Poeta Fulvio Testi pisał w XVII wieku: Chianti to wino, które cię całuje i gryzie, i sprawia, że ronisz słodkie łzy (pewnie nie trafił na marketowe chianti).

Mnie całowała i gryzła ona, ale wino było baaardzo dobre. Pamiętam, że pachniało beczkowo lukrecją, kawą i dymem z ogniska, a smakowało dojrzałymi śliwkami, miało piękną równowagę i bogactwo tanin, kwasu i owocu. Nie znam zawartości szczepów w tym winie, ale w Chianti Classico w porównaniu ze zwykłym Chianti musi być co najmniej 80 % sangiovese i nie można dodawać białych szczepów.

Wino alternatywne na pikniku nie było aż tak pamiętliwe. Mimo to czerwone Sziną kupione w Oszą za trzy dychy dało satysfakcję typowym zapachem liści porzeczki, tytoniu i obory, paprycznym smakiem i ekstraktem białego wina.

 

PS Reprezentację Polski na Mistrzostwach Świata każdy na swój sposób rozliczył. Ja mam swoją teorię. Odpadliśmy w grupie z Kolumbią, Japonią i Senegalem, bo kiedy nasi piłkarze w Europie spali nocami, to tamci skubańcy trenowali.

5 thoughts on “No Woman No Car

  1. Dawaj zdjecia w wiekszej rozdzielczosci bo na tak małych niewiele widać. To raz.
    Dwa to chyba nie jestem prawdziwym winomanem bo Sasiccaia nie jest moim pragnieniem, chociaż super toskany nawet lubie ale generalnie uważam że wina włoskie są mocno przereklamowane nad Wisłą, to się też dotyczy Chianti Classico…
    A co do dużych samochodów vs małe penisy to jakiś głupi przesąd

    1. Dzięki za uwagę o zdjęciach, powiększyłem.
      Co do wielkości samochodów i penisów, skoro oba duże, to nie masz powodu się obruszać!

  2. Uwielbiam Twoje pisanie, mimo że jeśli chodzi o zainteresowania Winne to jesteśmy na dwóch końcach skali (chociaż pewnie wielu „prawdziwych” winomanów stwierdzi, że moje zainteresowania z „prawdziwym” winem nie mają nic wspólnego). 😉

    Mnie również Sasiccaia nie przyprawia o drżenie serca, powiem więcej przeszedłbym z obojętnością wobec większości win o których Ty myślisz z pożądaniem nawet gdyby stały na półce po 12.99 🙂

    Co do wątku motoryzacyjnego? Bez względu na długość penisa właściciela lub głębokości pochwy właścicielki duży samochód ma zasadniczą przewagę nad przykładowym Fiatem Seicento… Można załadować do niego znacznie więcej wina. 🙂 Wiem o czym mówię. 😉

    Cieszę się, że wróciłeś. 🙂

    Ps. Na piłkę nożną z szczególnym naciskiem na tzw. polską piłkę nożną odwrotnie niż Ty man totalnie wyje… 😉

    1. Dzięki. Nie ma nic złego w lubieniu nietypowych win – jesteś absolutnie zdrowy. Na polską ligę mam wyjebane, bez obaw, podzielamy ten sam punkt widzenia. Trochę mnie czytujesz, więc pewnie wiesz, że posługuję się często kreacją i prowokacją, choćby duża fura=mały penis. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Antyspam *