Jedno jest życie i jedna Burgundia

– Zapłaciłeś prąd? – ona strwożona i niezbyt gramatyczna.

On znowu nie zapłacił, dlatego światło w tamtej reklamie telewizyjnej zgasło. Ja rachunków za internet, domenę strony i serwer pilnuję, finanse nie miały nic do rzeczy w dłuższym braku wpisów na blogu. Ale nowotworowa złośliwość wobec mojej własnej okazuje się doprawdy śmieszna. Płodność wraca, prądu nie brakuje, więc bierzcie i czytajcie z tego wszyscy.

Aleksander Wielki i Robespierre. Kafka i Puszkin. Presley i Lennon. Caravaggio i van Gogh. To najkrótsza lista ludzi z niejakimi osiągnięciami. Łączy ich fakt, że przeżyłem już każdego z nich. Takiego Jamesa Deana to nawet o blisko 20 lat. Jakiś czas temu obchodziłem urodziny (mężczyzn o wiek się nie pyta!) – i jak zwykle łukiem. Nawet znajomi na Facebooku nie dostają ode mnie powiadomienia, więc obszedłem je obchodząc się bez sakramentalnych „Stówka!”. No bo wielka mi rzecz, przecież największy kretyn też ma co roku urodziny. Chwalić się, że nie dołączyłem do większości i nadal żyję?

Za to przykładam wagę do urodzin bliskich mi osób. Nawet tych, którzy już tego nie mogą docenić, jak warszawiak Stanisław Grzesiuk, któremu w maju wybiłaby stówka. Uliczne granie na bandżoli nie każdego przekona, ale gdyby lektura „Boso, ale w ostrogach” była obowiązkowa w miejsce cierpiętnika Cezarego Baryki to mniej młodzieży czułoby obrzydzenie do książek. A przy okazji łyknęło porcję wartości deficytowych w świecie robienia karier. Honor. Lojalność. Szczerość. Dotrzymywanie słowa. Niby proste, ale często tylko na papierze. Grzesiuk pił bardziej proletariackie trunki niż burgundy, co nie przeszkadza mu trafić na łamy mojego bloga.

Tu Grzesiuk mieszkał
Tu po przeprowadzce

 

„Mężczyźni są jak wino, niektórzy zamieniają się w ocet, najlepsi poprawiają się z wiekiem”

Zdolności pisarskich czas się nie ima. W moim wieku można mieć ostre pióro i pasję, byle wina nie było brak. Taki Goethe skończył pisać „Fausta” po osiemdziesiątce, więc słowami tytułowego doktora powtórzę: Trwaj, chwilo, jesteś piękna. Przedstawiciele innych profesji z wiekiem tracą swe zdolności zawodowe: modelki walczą z grawitacją, aktorzy porno z zanikającym stwardnieniem, sportowcy ze słabnącą kondycją.

Ja za pisanie dostaję głównie wyrazy uznania, ale niedawno otrzymałem komplet kieliszków Schott Zwiesel od ich dystrybutora www.tghome.pl Od dawna używam ich uniwersalnego kieliszka „1 For All”, w tym wpisie podlinkuję ich kieliszki do chardonnay, wina musującego i czerwonego burgunda. Ceny warte zakupu, a ładne kształty przyciągną nie tylko moją uwagę?

No dobrze, napijmy się wreszcie. Proponuję najpierw chablis.

Anything But Chardonnay?

Klub wrogów chardonnay ABC próbował pewnie tylko „chablis” z obrazka powyżej. A przecież dzięki prawdziwemu chablis nazwa tej francuskiej mieściny (tylu rezydentów, co w dużym warszawskim bloku) jest rozpoznawalna nawet przez laików, nie wiedzących jakiego koloru jest chardonnay. Na mój stół trafiły butelki ze szczytu piramidy apelacji. Do luksusowej nazwy grand cru ma prawo siedem siedlisk zgrupowanych razem na rogatkach miasteczka. Choć obszar winnic Chablis powiększono dziesięciokrotnie (!!!) na przestrzeni 70 lat, to grand cru zostały nienaruszone jako wina z gleb leżących na wapieniu kimerydzkim. To te skamieliny skorupiaków dają unikalną mineralność.

Kiedyś ze względu na surowy klimat chablis były szaptalizowane, żeby wina po fermentacji miały normalny poziom alkoholu. Rok 1957 zapisał się w Chablis grobowymi zgłoskami, z powodu ekstremalnych wiosennych przymrozków całościowa produkcja Chablis Grand Cru wyniosła…132 butelki. Te trudności pogodowe skutkowały budową wielkiego zbiornika z wodą dla polewania wiosną pąków zapobiegającego przed skutkami mrozu. Ze względu na ocieplenie klimatu zbiornika już chyba nikt nie używa. Kiedyś winiarze zbierali grona na początku października, teraz o miesiąc wcześniej. Kiedyś dosładzali, niebawem będą dokwaszać…

Drouhin Vaudon – „Chablis Grand Cru Vaudesir 2009”

Uprawa biodynamiczna i ręczny zbiór. Przy podstawowych chablis prawie wszyscy zbierają grona maszynowo, co tłumaczą: “W 12 godzin zbierzesz 12 hektarów, 30 ludzi potrzebuje do tego 10 pełnych dni, a trzeba ich karmić i kwaterować”.

Nos burgundzki rozwinięty: mirabelki, pieczone jabłka, pigwa, skórka cytrynowa, herbata jaśminowa, pojawiła się też opinia o wonnych narcyzach rosnących na Pl. Grzybowskim. W ustach czułem te same gęste,dojrzałe owoce, wino jakby macerowane w jabłkach ze skórką, pestkami i gniazdem. Przy tym ziemiste o długim i egzotyczny posmaku. Świetne, za reklamę niech służy komentarz Agnieszki: ciarki po kręgosłupie aż do pupy.

William Fevre – „Chablis Grand Cru Les Clos 2007”

A tu gorzkie rozczarowanie. Po etykiecie widać (a raczej ledwo widać), że zaniedbałem je w piwnicy. Producent numer 3 w apelacji, najwyżej cenione grand cru, ale z charakterystyki pozostała intensywność smaku, za to w oparciu o utlenienie jełczejącego masła. Jestem ponad trzy stówki na debecie.

 

Gustowny kieliszek do chardonnay: https://sklep.tghome.pl/pl/p/FINESSE-Klieliszek-Chardonnay-385-ml/286

Z czym pić Chablis Grand Cru? Kogo stać na takie wina, to stać też na turbota. Tylko trzeba umieć go przyrządzić, by uwypuklić jego delikatność i chrupką skórki. Turbota polać cytrynowym sosem, smakowo przypominającym bezę. Ejakulacja zmysłów.


Coś ty uczynił mi, pinocie? / Że tak popycha mnie do cię? (inspired by Norwid)

Stendhal w XIX wieku pisał o Burgundii: małe góry, suche i brzydkie. Ale gdyby nie one, ile ominęłoby moje serce wewnętrznego żaru, który rozpala pinot noir?

Nosi on w sobie tajemnicę, która przeczy definicji wielkich win. Bo przecież eksperci twierdzą, że najlepsze wina powinny być zbalansowane, a w pinocie tanin jest dość mało, kwasowość się wybija, owoc bywa chudawy, lico blade. Dla dyletantów pinot w ogóle jest wodnisty i mało winny. Dla Winnego pinot jest wielki, mokry i piękny, a Stendhal się nie znał.

Stanowi taki test winiarskości dla winiarza, jak test męskości stanowi kobieta: trudności w uprawie i oczekiwania wysokiej jakości gleby gwarantowane.

Kobieta buduje jakość co najmniej do czterdziestki, zyskując z każdym rokiem dojrzewania. Dla pinota w Burgundii kluczowe jest dojrzewanie we wrześniu, w kwestii zbiorów ważny jest każdy dzień różnicy. Zbierzesz za wcześnie, okaże się niedojrzałą, gorzkawą małolatą. Chwilę się spóźnisz, zobaczysz zmarszczki i nadwagę. Ze względu na niewielką ilość polifenoli barwiących wino warto od razu wzmocnić ekstrakcję pinota maceracją na zimno. W przypadku kobiety nie radzę zaczynać moczeniem na zimno, bo niczego nie wyekstrahujesz.

Joseph Drouhin – „Charmes-Chambertin Grand Cru 2003”

W chambertinach gustował kiedyś Napoleon, obecnie grand cru z tej wioski kosztują tyle co rower. I jednak mogłem kupić rower, choć jeżdżę za darmo miejskimi. Na zdjęciu możecie podziwiać aromaty dojrzałego chambertina. Element garderobiany wyjęty prosto z pralki ze względów estetycznych, choć rzetelność fotoreporterska wymagałaby bardziej sfatygowanego… No cóż, stary burgund pachnie używaną skarpetką.

Oto kieliszek: https://sklep.tghome.pl/pl/p/FINESSE-Klieliszek-Burgund-660-ml/288


A poranek warto rozpocząć śniadaniem z winem musującym robionym metodą szampańską, na przykład Cremant de Bourgogne. Głodujących serdecznie przepraszam za zdjęcia.

Kieliszek Schott Zwiesel do szampana: https://sklep.tghome.pl/pl/p/FINESSE-Klieliszek-298-ml/290

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Antyspam *