Kartofel wine recommended

Za złoto olimpijskie w konkursie skakania koniem przez przeszkody będziesz do śmierci dostawać dwa tysiące złotych emerytury od państwa. I własną stronę w Wikipedii. Gdyby złote medale większości konkursów winiarskich robiono z kruszcu, musiałby to być tombak. A dla win „rekomendowanych” byłby to zwykły kartofel.

Niewiele osób w branży to dziwi, bo o ile w sporcie zwycięzca jest jeden, złote medale dla win wręczane są na kilogramy. W żadnym kraju typowo winiarskim nie ma eksperta, który wymieniłby wszystkie krajowe konkursy. W samej Australii jest ich około stu rocznie. Ja nie kłopoczę się odszyfrowywaniem świecących naklejek na butelkach, traktując je tylko jako ciekawostkę. Tak naprawdę ogólnym prestiżem cieszą się głównie dwa brytyjskie konkursy: International Wine Challenge (IWC) i Decanter. Ale nawet tutaj możemy poczuć się zakłopotani. Każdego roku ich nalepki medalowe dostaje po… kilkanaście tysięcy win. Złoci medaliści pewnie nie zmieściliby się w jednym wagonie metra, za nimi mamy jeszcze więcej win srebrnych, potem jeszcze więcej brązowych, na końcu w taczkach jadą tzw. wina rekomendowane.

Prawdopodobnie około 70 proc. win wysłanych na te dwa ważne konkursy dostaje co najmniej rekomendację. W 2015 roku Tesco przysłało na konkurs IWC ponad 100 win, z których rekomendacji nie dostały… dwa. Miałem pecha, bo kiedyś akurat pewnie te dwa w Tesco kupiłem. W każdym razie „wino rekomendowane” nawet w tych przypadkach należy traktować tylko jako ucznia, który ledwie otrzymał promocję do następnej klasy. Świadectwo z czerwonym paskiem na dupie zostaje dla tych win, które rekomendacji nie uzyskały. I chociaż złota Decantera i IWC oraz paru innych konkursów mają pewną wymowę, to z powodu 99 proc. medali wszystkich konkursów świata nie radzę mieć bezsennych nocy.

Dlaczego medale z kartofla nie znikną z konkursów?

Dla mamony. Producent musi zapłacić aż 100-200 funtów za przysłanie wina na konkurs Decantera i IWC, na konkurs wiejski oczywiście znacznie mniej. A jeśli kilka razy wyślesz swój produkt, w dodatku sporo za to zapłacisz, nie dostając w zamian choćby medalu z kartofla, to zasługujesz tylko na medal dla Janusza biznesu. Producent więc wywiera milczącą lub niemilczącą presję. A żadna branżowa instytucja nie chce też dokładać pieniędzy do organizacji konkursu, stąd rozdmuchanie kategorii medalowych. Wy nam zrobicie dobrze, my wam zrobimy dobrze. Pamiętacie puchar na zachętę?

Może nad tym się nie zastanawialiście, ale naklejka medalowa od organizatora też kosztuje – średnio kilkadziesiąt groszy za butelkę. Koszt tej reklamy ostatecznie pokrywa tak naprawdę kupujący wino, bo złote naklejki sprzedają wino. Badania rynkowe zwykle wykazują, że dla mniej doświadczonych nabywców wina jakiekolwiek medale są zachętą. Aby przekonać się, gdzie wina wypinają piersi po medale, najlepiej wejść do dowolnego marketu.

Podsumowując, przyznawanie medali na niektórych konkursach kończy się tak:

Producent i organizator pewnego lokalnego konkursu win

Niektórzy producenci bardzo lubią eksploatować swoje butelki, wysyłając je na kilka konkursów. Konkurs konkursowi nierówny, forma sportowa butelek też. Większość z nich w jednym konkursie potrafi zdobyć złoto, by na drugim pozostać bez żadnego medalu.

Jak wyglądają konkursy win?

Sędziują znawcy wina. Podczas najważniejszych konkursów zazwyczaj to są eksperci, ale w regionalnym konkursie we francuskim miasteczku nie spodziewałbym się Michela Bettane’a. Pewna loteryjność medali wynika z kilku czynników, nie tylko z niedostatku kompetencji niektórych sędziów. Trudno mi sobie wyobrazić rzetelne ocenienie stu lub dwustu degustowanych win w ciągu jednego dnia. Gdy przeprowadzano eksperymenty na sędziach, okazało się, że często nie zgadzają się sami ze sobą – oceniając to samo wino raz wysoko, raz nisko.

Sędziowanie zwykle odbywa się w kilkuosobowych grupkach. Wina testowane są oczywiście „na ślepo”, gdy zna się zwykle tylko szczep lub styl i rocznik wina, ewentualnie też jego przedział cenowy. Każdy członek jury wystawia własną ocenę wina, wynik końcowy jest uśrednieniem, choć w przypadku dużych rozbieżności w ocenie wina próbuje się drugi raz. Nawet nakreślenie w zarysie kulisów przeprowadzania konkursów pozwala zrozumieć, że obiektywne i precyzyjne ocenianie oraz przyznawanie medali jest niemożliwe. Będę miał tego świadomość, gdy sam zacznę zasiadać w takich komisjach.

Czy konkursy wygrywają najlepsze wina świata?

Żołnierska odpowiedź: Nie. A dlaczego? Bo najlepsze wina świata nie startują w żadnych konkursach. Tak samo jak najwięksi eksperci w branży. Naklejka ze złotym medalem byłaby raczej deprecjonująca dla wina sławy Sassicai czy Pingusa, pośród setek innych złotych medalistów kosztujących ułamek ich ceny. Wina uznawane za wybitne potrzebują ocen i punktów krytyków, a nie medali z całodniowych konkursów. Czy muszę dodawać o ryzyku wpadki (zasadnej bądź nie) w takim konkursie? Najlepszy teoretycznie bokser świata może wyjść na ring z lokalnym osiłkiem, ale po co? Chwały żadnej, a Dawid dał Goliatowi fangę w nos…

 

 

A w najbliższy poniedziałek rano, 25 września, zbiórka w tym miejscu dla zainteresowanych winami z targów Auchan. Opiszę wina medalowe, ale również dużo win po prostu dobrych i bardzo dobrych. Targi startują właśnie w poniedziałek we wszystkich hipermarketach Auchan.

3 thoughts on “Kartofel wine recommended

  1. Pewien winiarz postanowił się zabawić i przelał we własne dwie butelki uznane i dość sławne jedno wino. Wysłał je na pewien konkurs. Wino zostało uznane za obarczone wadą i jednocześnie otrzymało srebrny medal. Historia jest autentyczna i całkiem młoda. Dzień dobry 🙂

    1. Smaczna historia. Wina są tak jak ludzie – obarczone wadami 😊. Czasem zasługujemy na złoto, czasem na pójście do kąta.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Antyspam *