Tajemnice prezentów, czyli australijskie shirazy i „Ucho prezesa”

Ostatnio z wrodzonym sobie ciepłem i wyrozumiałością zająłem stanowisko w temacie „Blogerzy winiarscy na usługach dyskontów”. Z nieudawanym zdumieniem po tygodniu od publikacji przyjąłem taką oto przesyłkę:

Prezent nie nosił żadnych znamion łapówki, przyjąłem go i już miałem rozpakować odkorkować, gdy zdumienie zelektryzowało mnie po raz drugi. Otóż zauważyłem twitterowy wpis sprzed kilku dni:

Czyli moja świeżutka przesyłka nosi znamiona plagiatu, niemniej nie chciałbym, żeby przeszła całkowicie bez echa. Nawet, jeśli nie zbierze dwóch tysięcy polubień. Przyklaskuję też podarunkowi dla aktora, który zagrał wicepremiera Gowina w serialu satyrycznym „Ucho prezesa”. Wicepremier popularyzuje wino jako pomysł na prezent!

Błyskawicznie zareagował też Ośrodek Badania Opinii Publicznej, który przeprowadził uliczne ankiety w sześciu miastach na losowo wybranych 2410 przechodniach. Oto trzy pytania wraz z udzielonymi odpowiedziami.

 

– Czy Jarosław Gowin kupił drogie wino australijskie płacąc służbową kartą kredytową?

46 % – Tak, każdy polityk korzysta z pieniędzy publicznych, gdy nadarza się okazja.

39 % – Nie, wicepremier ma nieposzlakowaną opinię.

15 % – Pomidor.

– Czy wysyłanie przesyłek zawierających alkohol godzi w obowiązującą nową ustawę z 1982 roku o wychowaniu w trzeźwości?

42 % – Owszem, Jarosław Gowin powinien wysłać w prezencie książkę lub spinki do koszuli.

39% – Nie godzi, gdyż od każdej reguły są wyjątki.

19% – Andrzej Seweryn jest pełnoletni i z pewnością pije alkohol odpowiedzialnie.

– Czy w świetle powyższych wątpliwości Jarosław Gowin może dobrze kierować resortem i polityką edukacyjną państwa?

39% – Oczywiście, nie wyobrażam sobie lepszego kandydata na to stanowisko.

34% – Jarosław Gowin powinien natychmiast podać się do dymisji.

27% – Zmiana na stanowisku nie wpłynie na funkcjonowanie szkolnictwa w Polsce.

 

Na koniec tych statystyk: rząd cieszy się 39% poparcia społecznego.

 

Ja jednak stronię od polityki, wolę shiraza. Ciemnego, gęstego wina, naładowanego czarnymi dojrzałymi owocami, eukaliptusem i wysokim poziomem alkoholu. Ostatnimi czasy w warunkach domowych wypiłem cztery Aussie shirazy, z których trzy pasują do definicji, ale jeden z Frankland Estate jest przykładem innego podejścia do tego szczepu w Australii.

Otóż od paru lat coraz więcej producentów butelkuje swoje wina jako syrah, inspirując się Północnym  Rodanem. Warto szukać właśnie takich win na przykład w Yarra Valley, Mornington i na Tasmanii. Prestiżowe Jimmy Watson Trophy dla młodych win wygrywają właśnie „nietypowe” shirazy, fermentowane z szypułkami albo z dodatkiem białego szczepu viognier techniką kopigmentacji (mieszania czerwonego i białego wina przed fermentacją). Takie syrah są lżejsze, szybciej gotowe do picia, i co ciekawe mają … ciemniejszą barwę.

 

PETER LEHMANN – „Futures Shiraz 2010”

Jeśli Andrzej Seweryn dostał „Amon-Ra Shiraz” Glaetzera to gratuluję. Mój shiraz z Barossy jest skromniejszym dziełem, ale arcytypowym egzemplarzem. Intensywna inwazja przejrzałych jeżyn w tabliczce miętowej czekolady. Bardziej dla amerykańskich krytyków winiarskich niż poszukiwaczy zaginionych szczepów wschodniej Gruzji. Czasem mam ochotę na czekoladę i mam ochotę na takie wino, więc jestem na tak.

Ocena: 88 p.

 

HENSCHKE – „Keyneton Euphonium 2005”

Producent najdroższego wina Australii „Shiraz Hill Of Grace”. Niedawno sięgnąłem po inne jego wino oparte o shiraza z Doliny Barossy. W pierwszym nosie skóra, czarna porzeczka i suszone pomidory, potem pojawiają się aromaty czekolady, smoły, owoców leśnych, fiołków i dymu. Smak słodkich owoców, gorzkiej czekolady, przypraw, cynamonu, pieprzu, palonej kawy. Gładkie, ze sporą koncentracją i łagodnym długim finiszem. Po samym opisie widać, że wino jest bogate i bardzo dobrej klasy, choć u schyłku szczytu swoich możliwości.

Ocena: 91 p. Cena: ok. 150 zł. (Centrum Wina kilka lat temu)

 

MC WILLIAM’S – „Shiraz Hanwood Estate 2012”

Nos: śliwki, dym, czarny bez, smoła, mięso. Usta: dojrzały dżemowy owoc, dużo czekolady, choć jest nieco kwasowości i liściasty akcent. Typowe, łatwe w odbiorze, smaczne dla szerokich mas. Wino, które pozostawia wrażenie, że się je ileś razy w życiu piło…

Ocena: 85 p. Cena: 40 zł. (M&P Pawlina, promocja)

 

FRANKLAND ESTATE – „Rocky Gully Shiraz 2013” 

Zachodnia Australia. Efektowny nos: beczka, wanilia, konfiturowe śliwki, przyprawy korzenne. Usta wyraźne, choć lżej zbudowane od shirazów z Barossy, z dobrym słodkawym owocem, ale i odpowiednią kwasowością, długie, soczyste, witalne.

Ocena: 87-88 p. Cena: 69 zł. (Wines United)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Antyspam *