Wina w Auchan. Przewodnik po targach.

Ostatnie dwa tygodnie minęły błyskawicznie. Każdy możliwy wieczór po pracy spędzałem z kilkoma butelkami ze startującej własnie oferty Foires aux Vins, czyli corocznych targów wina w Auchan. Pijąc odpowiedzialnie, nieodpowiedzialnie wylewam. Z domu rodzinnego wyniosłem książki, kołdrę i niechęć do marnotrawstwa, więc wylewanie połowy butelek dobrych win targa mym sumieniem w stopniu podobnym do zaniedbywania moich obowiązków przedmałżeńskich. Z ogromu około 400 nowych win spróbowałem około setki, na degustacji i w domu, kilkanaście butelek dokupiłem. Wina piłem w miarę możliwości w ciemno, walcząc z potęgą sugestii odsłoniętych cen i etykiet. Współpracuję […]

Kartofel wine recommended

Za złoto olimpijskie w konkursie skakania koniem przez przeszkody będziesz do śmierci dostawać dwa tysiące złotych emerytury od państwa. I własną stronę w Wikipedii. Gdyby złote medale większości konkursów winiarskich robiono z kruszcu, musiałby to być tombak. A dla win „rekomendowanych” byłby to zwykły kartofel. Niewiele osób w branży to dziwi, bo o ile w sporcie zwycięzca jest jeden, złote medale dla win wręczane są na kilogramy. W żadnym kraju typowo winiarskim nie ma eksperta, który wymieniłby wszystkie krajowe konkursy. W samej Australii jest ich około stu rocznie. Ja nie […]

Tajemnice prezentów, czyli australijskie shirazy i „Ucho prezesa”

Ostatnio z wrodzonym sobie ciepłem i wyrozumiałością zająłem stanowisko w temacie „Blogerzy winiarscy na usługach dyskontów”. Z nieudawanym zdumieniem po tygodniu od publikacji przyjąłem taką oto przesyłkę: Prezent nie nosił żadnych znamion łapówki, przyjąłem go i już miałem rozpakować odkorkować, gdy zdumienie zelektryzowało mnie po raz drugi. Otóż zauważyłem twitterowy wpis sprzed kilku dni: Czyli moja świeżutka przesyłka nosi znamiona plagiatu, niemniej nie chciałbym, żeby przeszła całkowicie bez echa. Nawet, jeśli nie zbierze dwóch tysięcy polubień. Przyklaskuję też podarunkowi dla aktora, który zagrał wicepremiera Gowina w serialu satyrycznym „Ucho prezesa”. […]

Sprzedawać się i nie dawać dupy.

Kilka lat temu trójka blogerów kulinarno-lifestyle’owych spędziła parę dni w Lizbonie. Spali w kilkugwiazdkowym hotelu, jedli burgery robione z foie gras, pływali łodzią po Tagu w środku lata. Zwiedzili też przetwórnię win (celowo nie używam słowa winiarnia). Wiesz, co w tym jest najlepsze? Że cały ten wyjazd mieli w zasadzie za darmo. Zapłacili jedynie wpisem na blogu. Sponsorem był importer przeznaczonych dla pokolenia CKM i Cosmopolitan półwytrawnych win portugalskich o soczystej, samczej nazwie, który zdawał się polować na nieskomplikowany młody elektorat pewnego znanego w Polsce kalifornijskiego kombinatu przetwórczego win. Tamci […]

Ojczyzna polszczyzna

Dzisiaj u mnie nietypowo, bo co prawda o winie, ale po polsku. Skoro nasze wnuki na winobranie będą jeździć pod Koszalin, a nad wyschnięte koryto Rodanu raczej pojeździć na wielbłądach, to polskiego winiarstwa nie należy już lekceważyć. Przynajmniej tak nam tłumaczą na pocieszenie, gdy polskie lato jest równie suche jak wagina gwiazdy porno i równie ciepłe jak brukselskie przemówienia Korwina. A w ogóle to globalne ocieplenie klimatu już mnie w Warszawie tego lata nuży. Od dawna postuluję na łamach mojego bloga łączenie wina z erotyką. Zwróćcie uwagę, że największe nacje […]