Chateau Latour 1989. Winny do wanny!

Zmierzyłem się z legendą. O ile mi wiadomo, żaden bloger nie wszedł jeszcze na ścieżkę prowadzącą do Chateau Latour, chociaż nie wymagało to wielu drogowskazów. Choć koleżeński zakup Latoura 1989 za marne 600 złotych pewnie brzmi wiarygodnie jak smoleńska homilia prezesa wygłoszona w tonacji pacyfistycznej. Nie wydawajmy na wino więcej niż możemy sobie pozwolić, ale nie kupujmy taniej niż możemy zapłacić. Kupić raz w życiu według niektórych największe wino świata, podzielić butelkę na pięć osób i koszt maleje do 120 złotych czyli wartości kartonu wina z Biedronki.

Do you wanna go to the wanna? Official Latour presentation before tasting:

 

Na podstawie zdjęcia rocznika na pewno nie odgadniesz! Wojtek Bońkowski próbował gasić nasz zapał twierdząc wręcz, że to musi być falsyfikat. Cóż, pierwszy polski Master of Wine (egzamin w drodze) nie powinien zaliczać takich wpadek, bo przecież:

Ciało Chateau smukłe, gibkie, aksamitne i harmonijne. Owoc świeży i soczysty, z długim posmakiem. W szczycie, ale z wieloletnim potencjałem dojrzewania.

„Wino & Friends” – dobra nazwa dla knajpy i tych okoliczności. Latourzyści przy stole

Chateau Latour 1989

Po 300 latach w rękach jednej rodziny, Latour od 1963 roku był w posiadaniu Anglików. Właśnie od rocznika 1989 przez kilka kolejnych lat zarządzała nim mało winna grupa Allied Lyons (herbata Tetley, gin Beefeater, Dunkin Donuts). No cóż…

Rok 1989 przyniósł najwcześniejszy od stu lat zbiór w Latour spowodowany wyjątkowo gorącym latem i jest wysoko oceniany, choć susza dla żwirowej gleby Latoura nie jest zbyt korzystna. W tym roczniku z bordoskiej piątki grand cru classe na giełdzie trochę wyżej oceniane jest Lafite-Rothschild, a Haut Brion wzbija się na swoje absolutne wyżyny cenowe, przebijając Latoura czterokrotnie! Ale Haut Brion 89 dostaje u krytyków oceny 100/100. Nie zapomnę historii, gdy jeden z nich otrzymał kieliszek tego wina, powąchał, odszedł na bok, usiadł na krześle, spróbował i zwyczajnie się rozpłakał…

Wróćmy do Latoura.

Eleganckie, stonowane aromaty bardzo dojrzałych śliwek i jagód, dużo cedru oraz kawy. Mniej więcej tego się spodziewałem, choć może w większym natężeniu.

42 lata życia czekałem na pierwszy łyk Latoura. W pierwszej sekundzie nie oszołomił, ale nagle zaczął rosnąć w ustach (bez innych skojarzeń, ok?), zmieniać objętość i napinać mięśnie. Garbniki nadal atakowały podniebienie stanowczością i pozostały na długo po przełknięciu, te lekko zielonkawe taniny są dobre dla długowieczności bordeaux. W smaku czułem espresso, suszone i dojrzałe owoce, z naturalną dominantą czarnej porzeczki, do tego trochę drzewa cedrowego i akcent tytoniowy. Ewidentnie wino dużej klasy, choć nie rozpłakałem się ze szcczęścia. Do doskonałości pewnie zabrakło przechowywania w perfekcyjnych warunkach – wszak chodzi o wino blisko 30-letnie.

Ocena: 91-92 p. Cena: 600 zł. (zakup po znajomości)

 

Na co dzień nie mam do czynienia z takimi legendami. Częściej widuję tanie wina w Auchan, do których ciągną procesje młodych dziewcząt (prowadzących swoich młodych chłopców), które wilgotnieją później od szeptanych do ucha słów Carlo Rossi. Nie wiedzą jeszcze jak pięknie erotycznie brzmi nazwa Chateau Latour.

Nie mam wątpliwości, że będę miał okazje próbować wielkich starych win, ale nie robię sobie nadziei co do najsłynniejszych roczników Latoura. 1870, 1899 i 1900 podobno nadal są w doskonałym stanie. Rocznik 1928 przez otwarciem dojrzewać musiał około pół wieku!

Co jest sekretem długowieczności Latoura? Gdyby wskazać jeden czynnik to pewnie byłyby te żwirowe jajka:

To na nich cabernet sauvignon (średnio 80 % zawartości Chateau Latour) rozwija w pełni swój potencjał w wydzielonej legendarnej winnicy L’Enclos, która od ćwierć tysiąclecia dostarcza gron do tego wina. Warto zaznaczyć, że nie zawsze produkt luksusowy wiąże się z małą podażą – obszar winnicy L’Enclos umożliwia produkcję około 100 tysięcy butelek rocznie.

Po Latourze pozostały wrażenia z degustacji z kumplami, z wygłupów w wannie i butelka dla potomnych. Ta słynna wieża z etykiety została zbudowana oryginalnie już na początku XIV wieku w celach obronnych podczas francusko-angielskiej Wojny Stuletniej. Uległa zniszczeniu, ale w XVII wieku odbudowano ją na podstawie właśnie etykiety Chateau Latour.

7 thoughts on “Chateau Latour 1989. Winny do wanny!

  1. He he czekałem na ten wpis, ocena 91pkt zbliżona do Parkera ( 89 pkt).
    Nawet jak tak legendarne wina jak Latour są oceniane na „tylko” 91 pkt to i tak warto kupić i spróbować, bije z nich taki autentyzm, poczucie że masz kontakt z czymś prawdziwym a nie z supermarketowym „plastikiem” za kilka dych.
    Właśnie, piłem w niedzielę Hardy’s Nottage Hill Shiraz 2015 który dostał bardzo dobre noty od blogerów ( dlatego kupiłem 2 butelki w ciemno), może jestem już spaczony ale to wino było dla mnie właśnie plastikowe i sztuczne, OK dałbym może tak z 85 pkt ale różnica w stosunku do takiego Dunn Vineyards Cabernet Sauvignon , Napa 1994 które oceniłem na 92 pkt, to pomimo że tylko 7 pkt, to było jak dwa wina z dwóch różnych planet. To tak jakby porównywać Hyundaya i Aston Martina, oba mają 4 koła, silniki, oba dowiozą w miarę komfortowo z punktu A do punku B, w obu można posłuchać muzyczki i jest klimatyzacja. Ale w końcu różnica kolosalna.
    Aha takie dzielone zakupy mają dwa plusy, mniejsze koszty i możliwość podzielenia się wrażeniami z kolegami ale jednak za 600 zł to chyba bym kupił sam i w spokoju wypił cała butelkę, bez kolegów, w ciszy, pijąca z całej butelki można najlepiej ocenić i wyczuć dane wino, przy wygłupach kolegów to trudno sie skupić na winie.
    A co z tym Cheval Blanc 1989 ?

    1. Cheval Blanc też opiszę za kilka dni. Gdyby smakowały niebiańsko to łatwiej wydać 600 za butelkę. Ale w tych wypadkach żałowałbym. Kolega niedawno wydał dużo więcej na Lafite 89 i był rozczarowany.

      1. Myśle że jak byś sam wypił butelkę to byś miał lepszą opinię o winie niż z jednego kieliszka. Kiedy pije się wino przez powiedzmy 2 godziny i widzisz w spokoju jak się zmienia i rozwija wrażenia są zupełnie inne i przy ttego typu winach znacznie lepsze. W towarzystwie i przy jednym kieliszku to jest raczej niemożliwe. A co do Lafite 1989 też bym nie wydał więcej niż 600 zł, przy kupnie bardzo drogich win trzeba wiedzieć co i który rocznik kupować żeby potem nie było rozczarowań. Chyba że jesteś bardzo bogaty i stać cię na wszystko.

  2. No to wypiłem swoją butelkę. Bardzo mnie ucieszyło, że wino było bez wad, nieco mniej, że nie było wspaniałe, tylko bardzo dobre. Wino się dekantowało przez 3-4h, w kieliszku już sie przez nastepne 3h wiele nie zmieniało. Zdziwił mnie słabiutki nos, dojrzałe Bordo powinno jednak pachnieć intensywniej. W smaku bardzo gładkie, aksamitne, otulało wręcz język, a finisz miało rewelacyjny, długi i mocny. Niemniej jakbym próbował w ciemno, to pewnie bym nie powiedział, że to jest ta najwyższa półka, wypiłem wiele bordosów tańszych, a lepszych. Sześć stówek to fajna cena, żeby zmierzyć się z legendą, ale można wydać lepiej. Tak czy inaczej dzięki za Twój wpis, bo bez niego bym nie kupił i nie wypił.

    1. W zasadzie miałem takie same wrażenia. Za 600 zł można mieć trzy świetne butelki 🙂
      Czy miałem prawdziwe poczucie obcowania z legendą? Nie całkiem, nieco lepsze było Musar 1999…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Antyspam *