Bordeaux. Gra wstępna.

Picie wina jest substytutem podroży. Czymś jak widokówka z innego kraju otrzymana od kogoś bliskiego. Tylko, że widokówki nie doświadczysz zapachem i smakiem, a każdy człowiek łaknie przecież większej i większej ilości doznań. Wino pite świadomie i wszystkimi zmysłami potrafi dać poczucie obcowania z z ziemią, która je wydała, z człowiekiem, który je stworzył. Nie zawsze możemy pojechać tam, gdzie było jego miejsce (jego czyli wina). Francuski myśliciel renesansu Blaise Pascal twierdził nawet, że wszystkie nieszczęścia człowieka wynikają z tego, że nie potrafi usiedzieć w jednym pokoju. Nie mogłem pojechać w weekend do Bordeaux, więc poszukałem go bliżej…

Chateau Polonais

Kiedy myślę o Bordeaux, myślę też oczami. Widzę w myślach wyniosłe zamki, do których dostępu bronią ażurowe bramy, długie aleje i księgi rezerwacji gości. Widzę biznesmenów w marynarkach, którzy własnoręcznie nigdy nie przebierali winogron. Ale byłbym cholernie niesprawiedliwy widząc tylko nieprzystępny luksus i chłód elegancji. Bo burżuazja ma też dyskretny urok, zaklęty w butelkach. Nie ma na świecie win bardziej burżuazyjnych niż bordeaux, tak szykownych, wyważonych i znających dobre maniery.

 

Odliczam dni i godziny do spróbowania absolutnego topu Bordeaux, z czego zdam Wam relację w przyszłym tygodniu. Prawdziwy mężczyzna jednak nie zapomina o grze wstępnej, a co może lepiej do niej pasować niż drugie wina wielkich bordoskich chateau?

W Bordeaux niemal wszystkie liczące się posiadłości Lewego Brzegu Żyrondy produkują tzw. drugie wina, tańsze i mniej prestiżowe. Kryteria podziału co wlewa się do wina pierwszego a co do drugiego nie zawsze są takie same. Drugie wina zakładają takie czynniki jak młodszy wiek krzewów, mniejsza selekcja jakościowa gron, inne proporcje użytych szczepów, krótsze starzenie w beczkach czy użycie tańszych beczek.

Do roku 1970. w Bordeaux tylko około 20 najsłynniejszych chateau robiło drugie wina. Jednak chęć zysku nie ma skrupułów, więc już do codzienności należy tworzenie nawet trzecich win wśród bordoskiej wierchuszki. Chateau Margaux robi już w zasadzie cztery wina, choć to najsłabsze jest sprzedawane luzem bez nazwy tej słynnej posiadłości. Kiedyś drugie wina miały być względnie tanie, potem ten argument powtarzano wprowadzając trzecie etykiety. Rzeczywistość jest jednak taka, że drugie wina najsłynniejszej piątki (Latour, Lafite-Rothschild, Mouton-Rothschild, Margaux i Haut-Brion) cenowo znajdują się już wręcz powyżej poziomu najdroższych pierwszych win z pozostałej czołówki Bordeaux. Drugie wina słynnych chateau są dzisiaj droższe niż ich pierwsze wina kilkanaście lat temu.

Wprowadzone trzecie wina miały za cel tak naprawdę utrzymanie wysokich cen na wina drugie. Bordoskie słynne chateaux wykupują okoliczne ziemie, z których wina kosztowały dotąd 10 euro, by sprzedawać je po 40 euro jako własne drugie lub trzecie wino. Za to na Prawym Brzegu tradycja drugich win jest znacznie mniej rozwinięta. W słynnych St. Emilion i zwłaszcza Pomerolu nie ma zbyt wielu drugich win, głównie ze względu na mniejsze średnio dwukrotnie posiadłości i zabronione dokupowanie ziemi.

Na rozgrzewkę przed sobotnim piciem topu Bordeaux poszło ostatnio pięć drugich win. Zacznę od dwóch starych roczników drugiego wina samego Chateau Haut-Brion, które jako pionier w regionie przeprowadziło fermentację w kadzi stalowej w 1961 roku (dotąd nie tylko dojrzewanie, ale i sama fermentacja przebiegała w beczkach). Inna ciekawostka o Haut-Brion jest jeszcze bardziej historyczna i dotyczy… pierwszej znanej nam noty degustacyjnej z 1663 roku sporządzonej przez angielskiego kronikarza Samuela Pepysa: „I piliśmy jakieś francuskie wino o nazwie Ho Bryan, które miało dobry i najbardziej szczególny smak, z jakim nigdy się nie spotkałem”.

 

CHATEAU HAUT-BRION – „Le Bahans de Haut-Brion 1996”

Dominują nuty skórzane, likieru z czarnych porzeczek i śliwek, drzewa sandałowego, liści tytoniu. W smaku też czuć, że jest to napój alkoholowy. Obfite i z małym tłuszczykiem: suszone porzeczki, a w finiszu liściaste. Korek był wysuszony, z jednej strony na całej krawędzi podciekł winem. Przestroga przed kupowaniem wina z nieznanego źródła. Cena okazyjna, ale sama jakość wina niestety nie usprawiedliwia wydanych dwóch paczek. Okoliczności wypicia rekompensowały.

Ocena: 86-87 p. Cena: 200 zł. (zakup prywatny)

 

CHATEAU HAUT-BRION – „Le Bahans de Haut-Brion 1997”

Ten sam zakup i w moim odczuciu ten sam problem nieprawidłowego przechowywania. Słodkie lekkie gotowane czerwone owoce, delikatne poszycie leśne, goździki – jednak te atrakcyjne zapachy dość szybko zanikły. Ciało smukłe, owoc całkiem w zaniku, dominują klasycznie rosołowe smaki dla zbyt starego bordeaux. Kwas trzyma w ustach, tanina już nie.

Ocena: 83 p. Cena: 200 zł. (zakup prywatny)

Z przedmieść Bordeaux przenoszę się do słynnej gminy Pauillac, zamieszkałej ledwie przez 5 tysięcy ludzi, w której jest co prawda najmniej zamków niezłej klasy cru bourgeois, ale jest aż trzy z pięciu najwyżej klasyfikowanych Bordeaux. Na dużej powierzchni upraw (ponad 1100 ha) niektórzy z ponad stu winogrodników nawet nie robią samodzielnie win tylko poprzez spółdzielnie.

Ja miałem dwa drugie wina z rocznika 2008 posiadłości o statusie piątego grand cru classe, ale cenionych na równi z zamkami drugiej grand cru classe.

CHATEAU PONTET-CANET – “Les Hauts de Pontet-Canet 2008”

Gmina Paulliac, więc musi być cabernetowo, co nie znaczy, że niesubtelnie! Galaretka z czarnej porzeczki, do niej śliwki obsmażane nad palonym drewnem i podbite tytoniem i skałą. W smaku eleganckie, pokłady ziaren kawowych, prażone, śliwkowe, mineralne i pikantne. 2008 był bardzo udany w Pontet-Canet i bardzo tani w porównaniu z astronomicznymi cenami ich win w rocznikach 2009-2010. Pontet-Canet robi małe ilości drugiego wina i chce w ogóle z niego zrezygnować.

Ocena: 88 p. Cena: ok. 150 zł. (Centrum Wina, kilka lat temu)

 

CHATEAU LYNCH-BAGES – „Echo de Lynch-Bages 2008”

Nos niezbyt intensywny, dojrzałych czerwonych owoców, pieprzu, śliwki i przypraw. W smaku jednak jest moc, choć bez muskułów. Taniny mocne i wkomponowane, owoc (czarna porzeczka) już zanika, robi się lekko smażony. Wino zostawia wrażenie chłodnej bordoskiej elegancji i zdystansowania.

Ocena: 88 p. Cena: ok. 80 zł. (Centrum Wina, kilka lat temu, mała butelka 375 ml.)

 

 

CHATEAU CHASSE-SPLEEN – „L’Heritage de Chasse-Spleen 2011”

Drugie wino od mniej słynnego klasyka dla bordoskich nie-snobów. Dużo kakaowo-cynamonowej beczki przykryło caberneta, soczyste słodkie wiśnie, trochę mięsa, cedru. W smaku mniej wyczuwalna beczka, jest kwasowość, soczystość i okrągłość. Taninę przeżuwa się dopiero w trzymającym finiszu, wraz z gorzką czekoladą i papryką. Wino ułożone, a wszystkie elementy współgrają.

Ocena: 85-86 p. Cena: ok. 60 zł. (Leclerc, kilka lat temu)

8 thoughts on “Bordeaux. Gra wstępna.

  1. Piłem Bahans Haut Brion 1996 tak z 10 lat temu gdy było za ok 200zł w Carrefour Reduta, też byłem rozczarowany.
    Generalnie to uważam że kupno drugich etykiet z Bordeaux to strata pieniędzy. Pisze to jako wielbiciel Bordeaux, po prostu te drugie etykiety są za drogie w stosunku do jakości, mozna je rozważać tylko w przypadku spełnienia dwóch warunków czyli rewelacyjnego rocznika typu 2009 czy 2010 i połączonej z tym rewelacyjnie niskiej ceny typu ok 100 zł ( szybciej na Zachodzie ok. 25 Euro)
    W każdym innym przypadku odradzam, no chyba że ktoś chce spróbować jak smakuje Bordeaux wyprodukowane przez znanego producenta i nie wydać kilku stówek na Grand Vin a jednocześnie ma do „wyrzucenia” 150-200 zł.
    Osoby mieszkające w Warszawie spokojnie mogą podejść do Leclerca i kupić za 100 -200 zł lepsze albo porównywalne Bordeaux niż te drugie etykiety. Nawet do 200 zł i w okolicach jest wybór Grand Cru Classe.
    Moim zdaniem lepiej kupić jedno Grand Cru Classe niż dwie butelki tych drugich etykiet. One w Polsce są za drogie.
    Lepiej napisz co to za degustacja bedzie w przyszłym tygodniu

    1. W tę sobotę otwieramy Latour i Cheval Blanc z 1989. Na rozgrzewkę Chateau Musar 1999. A te moje drugie Haut Briony chyba nie były w dobrych rękach przez te wszystkie lata, ja kupiłem ze dwa lata temu…

      1. Z 89r. powiadasz? Krzysztof Majer miał mi je sprzedać ale cały czas miałem ważniejsze wydatki i nie byłem w stanie uzbierać kasy.
        A tak parę wpisów wcześniej płakałeś że co byś zrobił żeby ktoś ci dał się napić takiego Latoura ;-)) no i okazja sam przyszła 😉
        Parker dał obu tym winom ( Cheval i Latour) dość słabe noty ale na cellartracker.com ludzie dość entuzjastycznie się o obu winach wypowiadają.
        A co do Bahans to dokładnie smaku nie pamiętam ale wrażenie 10 lat temu miałem podobne ( otworzyłem zaraz po kupnie w Reducie) że szkoda kasy ( 200 zł) wiec to nie wina przechowywania lub czyichś rąk

      2. Piłem Musara 1999 w niedzielę i byłem rozczarowany, wino było już chyba za stare, smakowało jak taki sobie burgund (właśnie burgund, nie bordeaux). Bardzo ciekawy jestem Twoich opinii. Mam jeszcze 2003 i 2008, innej butelki 1999 do porównania nie mam.

        A co do starych bordeaux i nie tylko, to obiecałem sobie, że będę starał się pić (i tym bardziej kupować) wina nie starsze niż 15 lat. I potem oczywiście łamię tę obietnicę, niedawno trafiłem Pesquerę Crianzę 2001 za 29E i była przepyszna.

        1. Ja Musara jeszcze nie piłem, chociaż leży cały czas nie otwarty rocznik 2001. Kiedyś zdaje sięna Winicjatywie był opis degustacji różnych rocznikó Musara ( chyba przez Bońkowskiego) no i najbardziej mu smakował chyba z lat 70tych albo 60tych. Tak wiec jeszcze mam czas 😉 chyba że ktoś będzie chciał się wymienić na jakąś inną butelkę to jestem otwarty na propozycje 😉
          Od Pesquery piłem ich najlepsze wino czyli Janus Gran Reserva 1995, moja notka z 2008 roku:
          Kolor rubinowo czarny zupełnie nieprzeźroczysty, 5pkt. W zapachu na początku ziemiste nuty, po przewietrzeniu bardziej czyste ale dość neiśmiały zapach słodkich wiśni, jeżyn i porzeczek, 12 pkt. W ustach po otwarciu butelki wino wydało mi się dość cienkie ale po godzinie od otworzenia nabrało masy i tężyzny, budowa stała się średnio lub pełna, dość harmonijne połaczenie taniny, owocowości i kwasowosci, prawie nie czuć goryczy, faktura aksamitna, po kilku godzinach coraz bardziej ujawniałą się słodycz owoców dobrze grająca z wysoką kwasowością wina, 18/20 pkt. Ogólnie wino eleganckie i harmonijne, nie jest jednak aż tak dobrze zbudowane i geste jak ostatnio opisywana Pintia 2001, 9 pkt. Razem 94 pkt,

          1. Czyli Janus jednak rarytas. Musary różnie się starzeją, kilka z roczników 60. dziś podobno idealne, a z lat 90. potrafią być stare. Trzeba czytać o rocznikach chyba.

        2. Musar 99 ma różne opinie, ale ogólnie rocznik w Libanie uważany za wyjątkowy. To wino chyba potrafi być różne w butelkach, miewa dużo lotnej kwasowości i bretta. też mam klika młodszych roczników na potem. Pesquera zgadzam się, że potrafi być długowieczna i to nawet „zwykła’ Crianza…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Antyspam *