Amore amarone

Za siedmioma górami, za siedmioma lasami kochali się Romeo i Julia. Tę romantyczną legendę znamy, jak i jej gorzkie zakończenie – przecież prawdziwa miłość powinna mieć słodko-gorzki smak. Zupełnie jak amarone. Tak się składa, że po włosku „amaro” oznacza „gorzki”, a nie „najlepszy kucharz w mieście”.

Na przedmurzach Werony, niezbyt daleko od balkonu panny Capuleti rozciągają się winnice. Trudno mi stwierdzić czy kochankowie przekomarzali się między winoroślami, niech to zostanie ich tajemnicą. Zajmijmy się czymś podobnie pięknym. Amarone.

INFORMACJE PRAKTYCZNE

 

Tradycja suszenia gron w regionie Valpolicella jest starsza niż samo amarone. Dopiero od lat 50. zaczęto z niej korzystać do produkcji tego potężnego wina wytrawnego. Po zbiorach grona suszy się co najmniej przez trzy miesiące (appasimento), a finalnie ze 100 kg owoców powstanie tylko około 40 l. wina. W styczniu (lub później) można zacząć fermentację spowolnioną dużą akumulacją cukru. Ilość fermentowanego cukru bywa dla amarone kłopotliwa i skutkuje wysokim poziomem końcowego alkoholu. Niektórzy producenci dodają drożdży hodowlanych jako starter dla fermentacji, które trawiąc cukier nieco łatwiej od drożdży rdzennych potrafią dać potwory o 17-17,5 % alkoholu.

Kiedyś suszenie gron na amarone odbywało się na wiszących hakach lub matach na strychach wzgórz Valpolicelli powyżej linii mgieł, gdzie warunki naturalnie są odpowiednie (sucho, bezpleśniowo i chłodno).Współcześnie częstsze jest suszenie w skrzynkach w magazynach z kontrolowaną temperaturą i wilgotnością, niekoniecznie na wysokościach.

Mało kto kwestionuje, że amarone potrafi być jednym z najwybitniejszych win włoskich. A dlaczego nie jest nim zawsze, dlaczego różnice między wielkim amarone a słabym są jak między kawiorem z bieługi a ikrą taszy?

Winiarstwo włoskie bywa epigonem własnych sukcesów. Regionom, które dzięki glebie i położeniu wytwarzają wina wysokiej jakości (Chianti, Valpolicella, Soave, Prosecco, itd.) Włosi rozciągają granice, byle tylko jak najplenniej zdyskontować popularność nazwy. Dla świętego spokoju winiarzy z najlepszych winnic dodaje się im w nazwie określenie Classico. Mam nadzieję, że amaronowy region Valpolicella nie dotrze do granic ze Słowenią.

W Valpolicelli w 1968 roku dołączono do strefy Classico duży i niżej położony obszar w dolinie rzeki Adige. Mimo, że to w kolejnych dekadach skala międzynarodowego sukcesu amarone zaskoczyła samych producentów to nie nadążył za nią średni poziom win. Niestety dla amarone dozwolona jest różna jakość wynikająca zwykle z dowolności miejsc pochodzenia gron. Sam proces suszenia nie nadrobi nieodpowiedniej jakości kiści pochodzących z równin, które są odpowiednie dla prostych lekkich win valpolicella. Na wyżej położonych stokach występują większe różnice temperatur, więc skórki gron są grubsze i odporniejsze, pasujące do procesu appasimento. Dlatego uważa się, że amarone powinno powstawać z selekcji winnic, a nie tylko winogron I przydatne byłyby regulacje wydzielające winnice na amarone: wzgórz Classico i Valpanteny.

Drugim powodem nierównej jakości są zbyt duże ilości gron w regionie przeznaczanych na amarone, do 70 % produkcji. Możliwość suszenia gron wymuszoną wentylacją w dowolnie położonym magazynie skutkowała aż dziesięciokrotnym zwiększeniem produkcji w ostatnich 20 latach. To nie może wpłynąć na średnią jakość amarone. W 2016 roku 1/3 zbiorów w Valpolicelli przeznaczono na amarone i słodkie recioto.

Podsumowaniem kontrowersji dotyczących tego wina może być pytanie postawione przez Sandro Boscainiego (od znanego producenta Masi): Chcemy robić wielkie amarone czy wielki biznes?

 

Szczepy na amarone (dodatkowo do nich dopuszcza się kilka innych w małych ilościach):

corvina – 45-95 % (wysoka kwasowość, aromaty, umiarkowane taniny);

corvinone – 0-50% (możliwe użycie zamiast corviny; tanina, struktura, kolor, aromaty);

rondinella – 5-30% (bardzo ciemna barwa, mało aromatu);

molinara – 0-10 % (bardzo wysoka kwasowość, blada, bez tanin i aromatów).

 

WINNY PIJE DO LUSTRA

MASI – „Amarone Costasera Classico 2008”

Nos: balsamiczny, wędzona śliwka, rodzynki, pieczone i suszone owoce, wanilia, skóra, troszkę wyczuwalnego alkoholu. Usta: obfite, zbudowane na silnym dojrzałym owocu, słodkie, intensywne, bardzo gładkie, goździkowe, z długim posmakiem pieczonej śliwki i nieco alkoholowe (15 %). Trochę już po szczycie możliwości. Co ciekawe, to amarone jest robione częściowo z gron dotkniętych szlachetną pleśnią w trakcie suszenia.

Ocena: 88 p. Cena: ok. 150 zł. (Centrum Wina, kilka lat temu)

MERONI – „Amarone Classico Riserva Il Velluto 2007”

Klasycznie bogaty, zmysłowy i pełen wigoru nos: śliwek, pomarańczy, truskawek, wiśni, goździków, ściółki leśnej, bazaru bliskowschodniego.

Usta najpierw wytrawne, potem otwierają się pełną gamą owocowo-korzennej słodyczy. Pomarańcze, maliny, śliwki, wszystko czyściutkie, z drobniutką ciętą taniną uspokojoną długim suszeniem gron. Posmak trwa i trwa, 16,5 % alkoholu lekko rozgrzewa ładnie wtopiony w strukturę. Amarone idealne wiekowo. W tym przypadku czuje się, że amarone to wino niepodobne do innych, choć analogie do porto nie są takie bezzasadne…

Ocena: 92-93 p. Cena: 100 zł. (wyprzedaż rok temu w Vini e Affini, butelka 375 ml.)

 

MOKRA ROBOTA NA MIEŚCIE CZYLI UŁAMEK DEGUSTACJI WIN Z VALPOLICELLI

MERONI – „Amarone Classico Il Velluto 2009”

Krócej starzona wersja od Meroniego. Mimo to łagodne dębowe aromaty, wiśnie likierowe i suszone, lukrecja, syrop na gardło, trochę skóry, pieczone przyprawy.

Bardzo owocowe, dla miłośników potęgi owocu i likierów. Moc przy umiarkowanej koncentracji. Słodycz lekko suszonego owocu, nieco korzenności.

Ocena: 89-90 p.

 

Amarone nastraja miłośnie. Ostatnio dwukrotnie odświeżałem sobie na łamach bloga poezję Baudelaire’a, a dzisiaj poszperałem w poezji… swojej własnej. I po paru korektach spłodziłem wiersz na nowo – amaronowo:

 

Moje oczy twoją piersią się sycą

by stać się winem do ciebie wypłyną

 

Moje dłonie szukając na ciebie sposobu

będą mnożyć się. By nie zaznać ciała głodu

 

Gdy oczu, dłoni i wina mi zbraknie

Usta przeciekną tam, gdzie ich łakniesz

 

I odda wilgoć mój język staranny

co rosą jak plaster bliźni twoje rany

 

Powiesz drżeniem, że trafiłem; a pępek usta

wypełnią, by jego studnia nie była pusta

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Antyspam *