Bordeaux. Gra wstępna.

Picie wina jest substytutem podroży. Czymś jak widokówka z innego kraju otrzymana od kogoś bliskiego. Tylko, że widokówki nie doświadczysz zapachem i smakiem, a każdy człowiek łaknie przecież większej i większej ilości doznań. Wino pite świadomie i wszystkimi zmysłami potrafi dać poczucie obcowania z z ziemią, która je wydała, z człowiekiem, który je stworzył. Nie zawsze możemy pojechać tam, gdzie było jego miejsce (jego czyli wina). Francuski myśliciel renesansu Blaise Pascal twierdził nawet, że wszystkie nieszczęścia człowieka wynikają z tego, że nie potrafi usiedzieć w jednym pokoju. Nie mogłem pojechać […]

Pinoty, nadwiślańskie bulwary i marketingowe pierdoły

Trwającą już miesiąc hibernację Winicjatywy odczuwają cyfrowo blogerzy. Moje ostatnie trzy wpisy przeczytało po dwieście osób czyli połowa zwykłych czytelników porzuciła mnie wraz z nieruchawą ostatnio Winicjatywą. Nie znam jeszcze dokładnej wizji rozwoju tego portalu, choć już poliszynel wie o wprowadzeniu części płatnej oraz pisma obrazkowego o winie. Mam jednak przypuszczenia, że wpłynie to na zahamowanie wzrostu ilości czytelników zarówno Winicjatywy jak i blogów podpiętych pod nią.   Mając to na uwadze przeprowadziłem tani i prosty eksperyment promując swój ostatni wpis. Facebook zyskał ode mnie dofinansowanie 7 złotych i bardzo […]

Amore amarone

Za siedmioma górami, za siedmioma lasami kochali się Romeo i Julia. Tę romantyczną legendę znamy, jak i jej gorzkie zakończenie – przecież prawdziwa miłość powinna mieć słodko-gorzki smak. Zupełnie jak amarone. Tak się składa, że po włosku „amaro” oznacza „gorzki”, a nie „najlepszy kucharz w mieście”. Na przedmurzach Werony, niezbyt daleko od balkonu panny Capuleti rozciągają się winnice. Trudno mi stwierdzić czy kochankowie przekomarzali się między winoroślami, niech to zostanie ich tajemnicą. Zajmijmy się czymś podobnie pięknym. Amarone. INFORMACJE PRAKTYCZNE   Tradycja suszenia gron w regionie Valpolicella jest starsza niż […]

Erowinny

„Biada tym, którzy od wczesnego rana gonią za trunkiem, których do późnego wieczora rozpala wino” Księga Izajasza   Wiśta wio, łatwo powiedzieć… W jaki sposób mieszkając w Warszawie nie ganiać od rana za winem, gdy zaproszenia spływają jak na wesela w lipcu. Nie wymieniłbym wszystkich degustacji z ostatniego miesiąca, a co dopiero czynić z nich szczegółowe notatki. W zasadzie staję się tak wymagający, że zacznę odmawiać degustacji nie kończących się bankietem lub choćby skromnym trzydaniowym obiadem z deserem. Zostałem bywalcem Vitkaca. To taki luksusowy dom towarowy postawiony w miejscu dawnego […]