Wieczory, dla których warto żyć. Bordeaux u Bońkowskiego.

Co zrobić, żeby pić słynne bordosy? Trzeba mieć duże pieniądze. Lub duże nazwisko, bo uznani krytycy branżowi zawsze są mile widziani przez bordoskie zamki i kupców ich win. Mój upór i cierpliwość będą popłacać, ale na razie nie liczę na zaproszenia do spróbowania stu roczników Cheval Blanc. I choć w Warszawie czasem można zaliczyć trzy darmowe degustacje dziennie, ale konia (z fr. cheval) z rzędem temu, kto przypomina sobie jedną z nich poświęconą Bordeaux. Jestem więc skazany na dopieszczanie siebie czyli jak sobie nie kupię to się nie napiję. W praktyce przekłada się to u mnie na bordoskie równanie „godzina picia = dziesięć godzin czytania”. Nadal jestem bardziej teoretykiem niż praktykiem.

Wobec tego apeluję do posiadaczy bardzo dobrych Bordeaux o empatię. Nie pijcie w skrytości swoich butelek sami.

 

W przypadku zaproszenia mnie na taką degustację proponuję taryfikator (pewne negocjacje warunków możliwe):

  • Mouton-Rotschild 1945 / Cheval Blanc 1947 / Petrus 1982 / Haut-Brion 1989

Wysyłanie miłosnych listów, sms-ów i maili przez okres roku (dotyczy tylko kobiet, wiek i uroda bez znaczenia). Poświadczanie w sądzie na korzyść fundatora w dowolnej sprawie oraz załatwianie różnych spraw urzędowych. Opieka domowa w przypadku choroby przez okres tygodnia.

Inna opcja jest dla koneserów-jedynaków z zimnego egoistycznego wychowu: dojadę w granicach 200 km od Warszawy bez brania czynnego udziału w degustacji ww. pozycji. W zamian jednak oczekuję możliwości swobodnego wdychania aromatów wina, obserwację doznań zmysłowych osoby degustującej i zadawanie pytań podegustacyjnych.

  • Pierwsza piątka Bordeaux Lewego Brzegu, Chateau d’Yquem, Petrus, Chateau Le Pin, Chateau Ausone, w dowolnych rocznikach

Podziękowania na blogu z imienną dedykacją w tytule wpisu. Umycie okien i samochodu. Wyprowadzanie psa na spacer przez okres miesiąca (z zastrzeżeniem – tylko na terenie Warszawy). Entuzjastyczne wyrażanie uznania i pochlebne komentarze dotyczące zalet donatora, zwłaszcza w obecności osób trzecich. Serenady pod oknem w letnie wieczory (dotyczy tylko kobiet).

  • Klasyfikowane Grand Cru, czołowe Pomerole i St. Emiliony

Zasada wzajemności: przyniesienie przeze mnie odpowiedniej ilości win podobnej klasy.

 

Oczywiście, przyjmuję też zaproszenia na konsumpcję wielu innych wielkich win spoza Bordeaux!


 

Dawno temu wina nie piłem w ogóle. Upijałem się na przykład muzyką. Tyle, że jeszcze w połowie lat 90. dostępność muzyki w Polsce była, hmm, jakby to wytłumaczyć młodszym Czytelnikom… Wyobraźcie sobie świat bez You Tube, Spotify, Tidal i Google Play. Świat płyt CD w cenie studenckiego tygodniowego kieszonkowego. Ileż to ja się wtedy nasłuchałem płyt rockowych – tyle, że czytając recenzje „Tylko Rocka”. Płyty potaniały (zwłaszcza w Internecie), bordosy dla równowagi podrożały, a w zasadzie poszybowały w galaktykę. Kiedyś słuchałem rocka literami recenzji Wiesława Weissa, w ostatnich latach Cheval Blanc 1947 wypiłem już z dziesięć razy: ustami Jancis Robinson czy Michaela Broadbenta.

Ale od czego w Warszawie jest Wojciech Bońkowski? Za 250 zł. można zostać posiadaczem butelki bardzo dobrego Bordeaux lub można wypić po 50 ml. osiem różnych Bordeaux z komentarzem wodza Winicjatywy.

Hierarchia Winnego (90 p. – b. dobre, 95 p. – znakomite):

Domaine de Chevalier 2008 (Mielżyński, 415 zł.) Pessac-Leognan

Głęboka barwa. Otwiera się subtelną nuta mięsną, za którą podążają czarne owoce, dym i liście tytoniu. Skrząca się mineralność, również w ustach. Perfekcyjna równowaga, masa, gęstość i długość. Dojrzałe porzeczki, lepsze od wszystkich jakie w życiu jadłem. Rocznik 2008, a to nadal młode wino, któremu po prostu niczego nie brakuje. Kto mi to kupi ??? 94-95 p.

Chateau Lagrange 2009 (Winkolekcja, 360 zł.) Saint-Julien

Lagrange już pijałem i wszystkie wspomnienia mam bardzo przyjemne. Bardzo klasyczny, spokojny i szlachetny nos z głębią, czarna porzeczka podbita papryką. Usta dość dojrzałe o świetnej równowadze. Czarna porzeczka z porzeczkowym liściem, przyprawy, lukrecja. Wyczuwalna wypalona nowa beczka wysokiej jakości. Piękno. 94 p.

Chateau Beau-Sejour Becot 2011 (Winkolekcja, 359 zł.) Saint-Emilion

Jaśniejsza barwa. Nos przykurzony, z kawą, ciemnymi owocami, cassis. Usta długie, z ciężarem i harmonią, ziemiste, sporo czekolady porzeczkowej. Wielka dekada przed nim. 94 p.

Chateau Pontet-Canet 2012 (Winkolekcja, 496 zł.) Pauillac

Sensacja w regionie: ponad pół wieku temu szokowały w Bordeaux kadzie stalowe, dzisiaj nowatorem jest ten zamek z pierwszym rocznikiem 2012 fermentowanym w połowie w glinianych amforach. To nie autosugestia, ale wyczuwałem w pierwszym nosie głównie ziemię doniczkową i glinę, też subtelnie prażone nuty, dopiero z czasem na pierwszy plan wyszła smażona ciemna śliwka. Usta bardziej porzeczkowe, z zaskakująco „pijalną” taniną. Jest pięknie i będzie lepiej. 93-94 p.

Mała pauza.

Chateau Vray Croix de Gay 2011 (Mielżyński, 368 zł.) Pomerol

Aromaty tostowe, cedrowe i tytoniowe. Świeże, dość twarde, proszkowe taniny, spory ekstrakt, espresso w finiszu. To Pomerol w stylu cabernetowym, lewobrzeżnym. 92 p.

Chateau Tournefeuille 2011 (Mielżyński, 130 zł.) Lalande de Pomerol

Najmniej znana posiadłość w zestawie i pierwsze wino na degustacji. Życzyłbym sobie zawsze takich rozgrzewaczy! Co prawda usta nie całkiem spełniły obietnice powonienia, nie były obfite w owoc, ale wypełniły je solidny kwas i garbnik oraz zielonkawa lekka elegancja. A nos był świetny, pełny cedru, młodej jeżyny, gorzkiej czekolady, ciemnej śliwki, tytoniu. Dość tani zakup. 91 p.

Chateau Kirwan 2011 (Mielżyński, 308 zł.) Margaux

Pierwszy kontakt piwniczno-stęchły. Po chwili cassis, kakao, trochę czekolady, nos nie jest młody. Dobrze zbudowane, zrównoważone, przykurzone, ale rozwojowe. Bardzo dobre, ale nie zapłaciłbym tyle. 90-91 p.

Chateau Lafon-Rochet 2006 (Winkolekcja, 309 zł.) Saint-Estephe

Czerwone owoce, kawa, delikatnie już balsamiczne i grzybowe (słuszny już wiek wina). W smaku owoc nieco suszony, choć tanina ciągle proszkowa. Chropowatość typowa dla apelacji Saint-Estephe. 89-90 p.

I ja tam byłem i na koniec dodatkowe dwa sponsorowane przez Wojtka bordosy piłem. Część z nas przedłużyła chwile przyjemności, gdy do win domówiliśmy mięsa. U Mielżyńskiego chyba nie umiem panować nad emocjami – od ćwierć wieku nie jadłem w ogóle czerwonego mięsa, a w tym miejscu już drugi raz złamałem się w przeciągu kilku tygodni…

A gdybyś zapytał(a) na koniec co mnie najbardziej urzeka w Bordeaux to odpowiedziałbym bez zastanowienia: równowaga. Wszystkie wina, których spróbowaliśmy mogłyby służyć linoskoczkowi za przykład jak nie wychylić się ani na centymetr na żadną stronę. Szły prosto niewymuszonym, eleganckim krokiem. Spotkaliśmy świat, w którym nie czai się nigdzie alkohol, przepakowany lub rozgotowany owoc ani drażniąca tanina. Pozdrowienia dla wszystkich towarzyszy tego wieczoru. Życie jest piękne.

8 thoughts on “Wieczory, dla których warto żyć. Bordeaux u Bońkowskiego.

  1. Nawet niezłe te Bordeaux 😉 może nie śmietanka ale w sumie sam bym się skusił na spróbowanie.
    Z tymi producentami miałem następujące doświadczenie:
    Lafon Rochet 2003 – rozczarowuje jeśli chodzi o jego dojrzewanie, przez 210 był lepszy niż obecnie, sucha tanina i brak rozwijanej złożoności z wiekiem. Natomiast rocznik 1996 No 2 Lafon Rochet to było wino od którego zaczęła się moja fascynacja winami, szczególnie Bordeaux.
    Domain Chevalier 2005 – piłem próbkę z beczki przywiezioną przez Mielżyńskiego chyba w 2006 czy 2007 r, było świetne, no ale rocznik wybitny.
    Chateau Vray Croix de Gay 2008 – leżało przez kilka lat u Milźyńskiego za ok 300 zł, pewie już nie ma skoro w ofercie jest 2011. To z 2008 to dla mnie było najlepszym winem imprezy Grand Cru u Miełżynskiego chyba w 2013 roku. Nigdy nie Piłęm Chateau Petrus ale tak właśnie sobie wyobrażam jego smak jak tego Vray Croix de Gay – nieprawdopodobna intensywność starej winnicy, gesty, cieżki styl o fantastycznej strukturze, dużo aromatów ziemi. Przez kilka lat odkładałem zakup, bo zawsze coś innego mi w danej chwili wolałem kupić no i pewnie już tego Vray Croix de Gay 2008 się nie napiję, szkoda… W każdym razie za ok 300 zł to był real deal, tak jak krytykuję niemiłosiernie Mielźyńskiego za jego ceny tak to wino warto było kupić za te pieniądze.
    Kirwan 2005 – spróbowałem próbki z beczki razem z Chevalier 2005, było bardziej skoncentrowane, słodsze, intensywniejsze

    Co do tych win, ich roczników i cen. To za te same pieniądze można by było wybrać co najmniej równie dobre z Leclerca z Ursynowa a może nawet lepsze.

    Ja tylko z całej sytuacji nie rozumiem jednego, dlaczego degustacje Bordeaux zorganizował Bońkowski???? i co on w ogóle ma do powiedzenia na temat tych producentów?? bo kto jest kim w Bordeaux to on musi za każdym razem Bieńczyka pytać, bo takie ma rozeznanie, jak mniej więcej ja w Tokajach…
    No ludzie, come on…

  2. „Lafon Rochet 2003 – rozczarowuje jeśli chodzi o jego dojrzewanie, przez 210 był lepszy niż obecnie”
    miało być:
    „Lafon Rochet 2003 – rozczarowuje jeśli chodzi o jego dojrzewanie, przed 2010 był lepszy niż obecnie”

    I jeszcze jedno, to że Bońkowski nie ma pojęcia o Bordeaux to nie jest najgorsze, najgorsze jest to, że on Bordeaux po prostu nie lubi i ktoś taki organizuje degustacje z pogadanką na temat Bordeaux…
    Świat się kończy

    1. Panie Szanowny
      Gdyby Bońkowski organizował pogadankę na temat smarowania piast rowerowych, to i tak byłoby to ciekawsze niż Pańska „wiedza” na temat Bordeaux. Troszkę pokory życzę:-)

    1. He he. Wino, którego spróbowałem już mnie aż tak nie kręci, więc raczej nie wydam 70 euro. A co do Bońkowskiego to orientację w Bordeaux ma, na pewno to ja mogę się od niego uczyć, a nie odwrotnie.
      Poza tym on nie ukrywa, że nie pała wielką miłością, lubi, ale bez egzaltacji…

    1. Ale gdzie będziesz? Bo jeśli chodzi o Bordeaux to wyraźnie napisałem, że wyprowadzam psa tylko za wino w rodzaju Lafite czy Petrus. Pruszków jest blisko Warszawy, więc ok!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Antyspam *