Z rezerwą za pan brat.

Rioja „od zawsze” była apelacją opartą na systemie mierzenia lat spędzanych przez wina w beczce i butelce. Plusem dodatnim tego założenia są nieskomplikowanie i czytelność dla przeciętnego klienta oraz wypuszczanie win odpowiednio odleżakowanych, gotowych do picia. Plusem ujemnym jest oczywisty fakt, że system Joven / Crianza / Reserva / Gran Reserva absolutnie nie musi korelować z jakością wina. Skąd bierze się ta systematyzacja, nienaruszona od dziesiątków lat?

Trzeba wiedzieć, że winogrona na rioję zbiera prawie 20 tysięcy rolników, dla których czasem jest to nawet dodatkowa praca, a nie główne zajęcie. Mają oni przeważnie podpisane długoterminowe kontrakty z winiarniami (bodegas) na sprzedaż gron. Część z nich należy do kooperatyw, które zbiorowo sprzedają bodegom grona, moszcz lub gotowe młode wino – w zależności od własnych możliwości i wyposażenia. W Rioja spośród ponad pięciuset producentów tylko ok. 20 % robi wina z własnych gron czyli wyróżnikiem i tradycją regionu było i jest kupowanie, mieszanie i dojrzewanie w bodedze.

Jeśli winogrona są skupowane w jednolitej cenie to rolnik oczywiście dąży do jak największych zbiorów co niesie jakościowe implikacje. Zwłaszcza czerwone wina są wrażliwe na maksymalne zbiory, które skutkują gorzkimi taninami czy wodnistym smakiem.

Obecna średnia cena skupu winogron przez bodegi wynosi nieco poniżej 1 euro/kg. Oczywiście prestiżowi producenci płacą więcej za lepiej, producenci marketowej Riojy ze złotymi etykietami i siateczkami płacą mniej za gorzej. Zresztą wina klasy Reserva i Gran Reserva pojawiły się wskutek wzrostu cen skupowanych gron. Oprócz tej charakterystycznej struktury własności o stylu apelacji Rioja stanowi tradycja mieszania skupowanych gron dla uzyskania odpowiedniego wina. Duże bodegi mają wielkie ilości drewnianych kadzi, w których łatwo o mieszanie.

Tworzenie wina z mieszanki ma sens, ponieważ Rioja nie jest regionem jednolitym klimatycznie. Generalnie Rioja Baja ma odmienny klimat i glebę. Jest cieplejsza dzięki śródziemnomorskiemu powietrzu przedostającemu się wyrwą w paśmie górskim (doliną rzeki Ebro). Rioja Baja jest też położona kilkaset metrów niżej i ma niższy poziom opadów niż Rioja Alta i Rioja Alavesa. Co za tym idzie, różne są też temperatury, więc w Rioja Baja zbiory rozpoczynają się miesiąc wcześniej.

W ostatnich latach nasila się spór ideologiczny dotyczący zasadności lub nie terroir w apelacji Rioja. Wzrasta powierzchnia winnic należących bezpośrednio do bodeg, pojawiła się też tendencja do tworzenia win z pojedynczych winnic. Władze apelacyjne Consejo Regulador pod wpływem nacisków nowoczesnych producentów rozważają nawet możliwość znakowania Riojy jako wina z konkretnej podstrefy (Alta/Alavesa/Baja), wioski lub określonej winnicy. Obecnie jest to dozwolone pod warunkiem, że te nazwy pisane są na etykietach mniejszymi literami niż nazwa bodegi i nazwa Rioja. Jednak większość liczących się producentów nadal skupuje kontraktowo grona w całej apelacji, więc we własnym interesie nie zgadza się na podział regionu na lepszą Alta i gorszą Baja. Konsorcjum ich chroni argumentując, że w najlepszych wioskach też są słabe miejsca pod uprawę, a świetną rioję można robić z tradycyjnych mieszanek.

Nie wszystkim się to podoba. Artadi uważany za jednego z najlepszych przedstawicieli moderny od rocznika 2014 sam zdeklasyfikował swoje wina i sprzedaje butelkę „El Pison” po 200 euro jako wino stołowe. Tacy producenci chcą robić wina oddające charakter jednego miejsca, a nie tak zróżnicowanej apelacji Rioja. Nie chodzi tylko o oddzielanie win z generalnie słabszej strefy Baja, ale każdy robiący wina w sąsiednich miasteczkach Haro (Alta) i Laguardia (Alavesa) wie o dużych różnicach pomiędzy nimi. Te ostentacyjne wystąpienia to żadna nowość w świecie wina, w różnych słynnych apelacjach podobnie postępowcy postępowali ze skostniałymi wymogami.

Po pary łykach teorii tradycyjnie czas na degustację. Dzisiaj Rioja Reserva w pięciu smakach. Każda z nich jest zdecydowanie oparta na tempranillo (zwykle ok. 90%), prawie wszystkie dojrzewały wymagany rok w małych beczkach amerykańskich. Najpierw porównałem dwie Reservy z 2011 roku – bardzo wysoko ocenianego, z długim i gorącym latem.

MARQUES DE RISCAL – „Rioja Reserva 2011”

Już w XVI wieku w regionie zaczęto znakować beczki w walce z falą podróbek. Marques de Riscal jako jeden z dwóch najstarszych producentów z drugiej połowy XIX wieku również spotkał się z plagą falsyfikatów. Wina sprzedawano już w butelkach, a nie tylko beczkach, więc certyfikatem oryginalności została złota pleciona siateczka. Obecnie przed podróbkami chronią się głównie riojy marketowe za pięć euro, ale pamiętajmy, że nie zawsze plecionka to obciach.

Producent mógł to wino oznaczać Gran Reservą, gdyby przechował dwa lata dłużej w butelce.

Dość gęsty nos: leśny, wilgotnej ziemi i sierści, balsamiczny, fiołków, lukrecji, słodkich wiśni. Lekko tostowy. Węgiel drzewny. W ustach też akcenty dębowe, tostowe i prażonej czarnej kawy, co można wytłumaczyć dwoma latami w beczce, zapewne też mocniej wypalonej. To grube wyciosanie w smaku ustąpiło na rzecz budzącego się owocu. Stawiam, że za jakieś dwa lata beczka zintegruje się z winem w pełni. Dobry potencjał.

Ocena: 87-88 p. Cena: 60 zł. (zakup zagranicą).

BODEGAS FRANCO-ESPANOLAS – ‚Rioja Bordon Reserva 2011”

Barwa pół tonu jaśniejsza. Sporo, bo półtora roku w beczce. Nos krwisty, mocno drzewno – dymny, żywiczny, z kawą, przyprawami, lukrecją. Potem wypłynął z kieliszka zapach ciepłych wiśni. Nos był trochę słodszy niż Riscal, a usta miały więcej energii. Dobrą materię, apetyczną tostowość, dojrzałą ładnie utkaną taninę i przystępność. Dojrzałe czerwone owoce i przyprawy.

Rocznik ciepły, ale oba wina nie miały szczególnie dużej koncentracji owocu. Były dobre i słodsze drugiego dnia.

Ocena: 87 p. Cena: 55 zł. (Wino Vinci).

CVNE – „Rioja Imperial Reserva 2010”

Winogrona skupowane tylko z Rioja Alta (wina podstawowe CVNE robi z własnych) i jedyne spośród pięciu degustowanych o zawartości alkoholu 13,5 % zamiast 14 %. Barwa ciemnej śliwki. Aromat dość prosty: jeżyny, śliwki, lukrecja, goździki, nieco skóry, tostów.

Dość lekkie ciało, ale owoc silny, ciemny, przyprawowy, przechodzący już ze świeżonego w dojrzały. Kwasowość ładnie współgra ze słodyczą. Okrągłe taniny. Wino zadbane.

Ocena: 88 p. Cena: ok. 60 zł. za małą butelkę (zakup zagranicą).

BODEGAS FRANCO-ESPANOLAS – „Rioja Bordon Reserva 2009”

Mogłem to wino degustować pionowo z rocznikiem 2011, ale uznałem za bardziej wartościowe porównanie z innym winem 2009. Korek niepokojąco daleko był przesiąknięty wzdłuż szyjki butelki. Niestety wyczułem lekkie skażenie korka (zbutwiałe drewno i piwnica). Na szczęście stopień wady korka tylko nieco zakłócił degustację. Nos: placek wiśniowy, runo leśne, słodkie korzenne przyprawy, trochę smażonych owoców. Zapach dojrzałego wina, klasyczny.

Usta dość beczkowe. Goździki, cynamon, dojrzałe powidła wiśniowe, gorzka czekolada. Lekka chropowatość i ziarnistość poprzedza ciut zielonkawy finisz. Taniny niby słodkie, choć w połowie butelki zaczynam czuć suszenie policzków. Duża i przyspieszona dojrzałość, pewnie z powodu nadmiernego nasączenia korka winem. Dla miłośników stylu.

Ocena: 87-88 p. Cena: 60 zł. (13 Win).

FINCA VALPIEDRA – „Rioja Reserva 2009”

Najlepsze na deser, wybijające się wino z całej równej degustacji. Finca Valpiedra robi tylko dwa wina, zgodnie z nową tendencją odchodzenia od Gran Reserva. Kupiłem flagowe wino z pojedynczego ciepłego siedliska nad rzeką Ebro.

Kolor głęboki i bez krawędzi. Nos milczący, bardzo czysty dość skoncentrowanych ciemnych owoców, ciut smażonych jagód. Tłem są aromaty beczkowe: cedrowe, tostowe.

Usta – pierwsze wrażenie: imponująca struktura! Nieefektowne, stonowane, eleganckie i granitowo – żwirowe w smaku. Później przeczytałem, że nazwa winnicy oznacza Dolinę Kamieni czyli trafiłem na terroir w Rioja. Surowsze i bardziej kwasowe od pozostałych degustowanych win, choć przy tym też słodkawym owocem, pełnym energii świeżych gęstych jagód. Gładkie wtopione taniny i odświeżający finisz, owocu i dymu. Pełne i długie wino i długa droga przed nim. Rzadko pijam tak młode ośmioletnie wino.

Drugiego dnia zaskoczyło mnie aromatem: mnóstwo korzenia lukrecji, kawy. Na koniec pojawił się osad (wino chyba niefiltrowane).

Ocena: 91 p. Cena: 90 zł. (Centrum Wina, promocja, cena regularna 130-140 zł.)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Antyspam *