Jak się nazywa miasto nad Wisłą? Odpowiedź prawidłowa: Kazimierz.

Każdy ma jakieś ulubione miejsca na ziemi. Na przykład Wodospady Wiktorii na Zambezi – nawet, jeśli tam nigdy nie byliśmy i nigdy nie będziemy. W mojej zakładce „Ulubione/Praktyczne” mam dodane miasteczko, które zostało pomylone z Kluczborkiem w epickim/ kultowym/ legendarnym* (*niepotrzebne skreślić) quizie komedii „Rejs”. Sto kilometrów od miejsca zamieszkania, dwadzieścia od miejsca urodzenia. Drzewiej, pacholęciem będąc, przejazdem bywałem tu wiele razy nie wiedząc, że Kazimierz rychło zyska siłę mnie ściągającą…

Kazimierz Dolny spina w całość wiele historii cudzych i własnych. Toczą się one wokół studni w rynku, renesansowych Kamienic Przybyłów i Celejowskiej, malarskich widoków z Góry Trzech Krzyży i ruin zamku, a nawet piekarniczych sporów patentowych o koguta kazimierskiego. To są kazimierskie emblematy, ja naturalnie mam swoje różne wspomnienia, a podzielę się dwoma.

Na rogu ulic Nadrzecznej i Lubelskiej na niedużej działce z murowaną lepianką istniał kiedyś najdziwaczniejszy sklep Polski. Złomowisko rupieci od wyszczerbionych talerzy po zepsute snopowiązałki. Wszystko mniej więcej tak użyteczne jak plastikowe woreczki z powietrzem z bokserskiej „walki stulecia” Mayweather-Pacquiao. Wyniki sprzedażowe w obu przypadkach chyba były podobne, w każdym razie osobliwy sklep splajtował lata temu.

Natomiast ilekroć z rynku patrzę w kierunku Góry Trzech Krzyży straszy mnie pustka i luka po pierwszym kazimierskim hotelu Berensa (rok budowy 1880, na liście gości Ordonka, Tuwim czy Wieniawa).

A ja piętnaście lat temu miałem przyłożyć malutką cegiełkę do jego odbudowy. Otóż mój ówczesny chlebodawca pan Adam Gessler wszedł w posiadanie tej opuszczonej nieruchomości. Jak zawsze siłą uroku osobistego i wizjonerską wyobraźnią w zastępstwie przelewów bankowych. Do projektu butikowego luksusowego hotelu zamierzał pozyskać walutę od hojnych jeleni mecenasów sztuki. A gdzie w tym było miejsce dla mnie? Zrealizowałem dwa punkty biznes-planu: sporządziłem zestawienie cen i obłożeń hoteli kazimierskich oraz… spędziłem kilka godzin przy kazimierskiej wylotówce licząc ilość samochodów z warszawskimi rejestracjami i przeliczając wynik na dobę, miesiąc i rok.

Nie przekonało to żadnego inwestora. A może nie chcieli wchodzić w spółkę z panem Adamem…

No dobrze, nie zaczynam przecież prowadzić bloga turystycznego – otóż Kazimierz zaczyna kojarzyć mi się również z szampanami i to one są główną przyczyną tego wpisu pomimo kamuflażu w tytule. Szampańsko było już prawie trzy lata temu, gdy przy okazji poprzedniej wizyty w Kazimierzu nie skąpiliśmy sobie rozkoszy, co widać na obrazku:

 

Tym razem również zaszyliśmy się w Domu Architekta SARP w rynku, z tym samym widokiem z poddasza:

Wyrwa po Hotelu Berensa (Esterce) po prawej stronie korka ze złotą folią
Wyrwa po Hotelu Berensa (Esterce) po prawej stronie korka ze złotą folią

Nie mogłem sobie odmówić obejrzenia pobliskiego pokoju nr 56, w którym majówkę roku 1957 spędził Hłasko z Osiecką. Klucz w recepcji dostałem za wyjawienie tej wiadomości (kartka pocztowa wysłana przez Osiecką do Marka):

Na tych łóżkach Osiecka głaskała po głowie Hłaskę. Choć może Hłasko Osiecką... I może niekoniecznie na tych samych łóżkach...
Na tych łóżkach Osiecka głaskała po głowie Hłaskę. Choć może Hłasko Osiecką… I może niekoniecznie na tych samych łóżkach…

Pretekstem poprzedniej wizyty były urodziny, tym razem narodziny. Nowy 2017 rok zaczęliśmy też szampanem. Charles Heidsieck – i to był pierwszy raz w życiu, gdy otworzyłem w tym samym miesiącu dwie butelki tego samego wina. Haczyk tkwi w tym, że tylko na pozór tego samego, bo tego nierocznikowego szampana różniły cztery lata przechowywania w butelce. W Sylwestra otworzyłem Heidsiecka świeżo zakupionego i niedawno wypuszczonego do sprzedaży. Również w grudniu z piwniczki wysupłałem tę starszą butelkę (jutro w osobnym szampańskim wpisie rozwinę ten wątek). Została wypita przed Sylwestrem, jednak relacja z porównania poniżej.

Szczypta wiedzy elementarnej. Szampan Charles Heidsieck Brut Reserve jest mieszanką win z ponad 60 działek, każda partia jest winifikowana oddzielnie. Szampany nierocznikowe opierają się na najświeższym roczniku, dom Heidsiecka dodaje 40% win z rezerwy czyli starszych roczników. Do zapasów win z rezerwy Heidsieck nie praktykuje w ogóle odkładania gron pinot meunier. Te zapasy do szampana non vintage są poważne, ich średni wiek leżakowania w kadziach wynosi dziewięć lat. Jeszcze istotniejszym parametrem jest czas dojrzewania na osadzie gotowej mieszanki win, w tym przypadku wynosi ponad trzy lata zamiast wymaganych minimum piętnastu miesięcy. Przejdźmy do etapu degustacji! Do win podchodzę tak hobbystycznie jak i dydaktycznie, więc co się zmieniło przez cztery lata?

Ale ostryg nie polubiłem!
Ale ostryg nie polubiłem!

W kwestii musowania zaskakujące, że starszy szampan w tym samym kieliszku wypuszczał żywsze, trwalsze bąbelki na całej powierzchni. Jednak w aromatach i smaku ewolucja obu była już zgodna z przypuszczeniami. W starszym stęchła nutka towarzyszyła pieczonym jabłkom, ciastu, skórce chlebowej. Młodszy pachniał młodziej. Subtelnie, głęboko i energetycznie. Moim zdaniem niezbyt owocowo, ale świeżymi migdałami i tostami. Starszemu nieco już brakowało świeżości w smaku, atak był trochę płaski, kwasowość złagodzona, pienistość w ustach mniej obfita niż w kieliszku. Smak orzechowy, a nawet trochę serowy, tekstura okrągła. Czteroletnie starzenie nie pomogło, było to jednak starzenie z godnością, oceniłem tę butelkę na 89-90 p.

 

Usta młodziana: drożdżowe, orzechowe, dymne, nieco jabłkowo – cytrusowe, ładnie wypełniająca pienistość. Elegancja i ułożenie, idealna kwasowość. Bez wystrzałów i fajerwerków, ale bardzo klasowe. Dobra muzyka nie musi być głośna. Dobre wino nie musi być drogie. Tę butelkę kupiłem w absolutnej wyprzedaży za 90 złotych w Auchan czyli mniej niż pół ceny rynkowej, jest już raczej niedostępne. Drobne bąbelki za drobne pieniądze jak na takiego szampana. 92 p.

Gdy przed Świętami brałem gościnny udział w panelu Winicjatywy szampanów do 150 zł Wojciech Bońkowski wyrokował, że Heidsieck wygrałby ten panel. Myślę, że tak by się stało nawet biorąc pod uwagę niedogodności testowania kilkudziesięciu butelek w ciemno pod rząd.

Latarka plus trzeźwość gwarancją efektownych widoków
Latarka plus trzeźwość gwarancją efektownych widoków

Dzisiaj były fotografie z domowego albumu. Jutro będzie o tym, czym skutkuje degorgement szampana oraz dlaczego dom Charles Heidsieck o tym wie. A także o tym, że szampan niecałkowicie jest winem gronowym.

1 thought on “Jak się nazywa miasto nad Wisłą? Odpowiedź prawidłowa: Kazimierz.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Antyspam *