Z taką pewną nieśmiałością… Falstartuję, riohuję.

Załóżmy, że trenujemy łyżwiarstwo figurowe i chcemy wystartować w zawodach. Jury zawodów ustala, że do zwycięstwa liczą się tylko wykonane potrójne piruety, a na łyżwach wystarczy jeździć jak manekin. Trochę głupie? Można dyskutować, ostatecznie to jednak organizator gry ustala jej reguły. Mądre lub głupie, sprawiedliwe lub nieuczciwe, klarowne lub niejasne. Możemy powiedzieć, że w takim razie mamy w dupie takie zawody. Albo możemy wystartować i kręcić te piruety aż do skołowacenia. Możemy też uznać, że nasza ukochana dyscyplina to coś więcej niż obroty w powietrzu i wystąpić w zawodach, ale […]

Wiesz dużo o szampanie? A właśnie, że nie.

Tytuł wpisu jest przewrotny jak ja jestem, ale o tym będzie w drugiej połowie tekstu. Ostatnio pisałem dookoła nierocznikowego szampana Charles Heidsieck, którego dwie butelki różniące się znacznie swoim wiekiem wypiłem w grudniu. Winami bez podanego rocznika na etykiecie są zwykle wina stołowe czyli najniższej kategorii jakościowej. Najsłynniejszym wyjątkiem od zasady „brak rocznika = wino marki wino” jest szampan non vintage. Czy to znaczy, że szampana czas się nie ima jak Krzysztofa Ibisza i Donatelli Versace? Tylko pozornie… I Krzysio się starzeje, i szampan również. Skupmy się na tym drugim, […]

Jak się nazywa miasto nad Wisłą? Odpowiedź prawidłowa: Kazimierz.

Każdy ma jakieś ulubione miejsca na ziemi. Na przykład Wodospady Wiktorii na Zambezi – nawet, jeśli tam nigdy nie byliśmy i nigdy nie będziemy. W mojej zakładce „Ulubione/Praktyczne” mam dodane miasteczko, które zostało pomylone z Kluczborkiem w epickim/ kultowym/ legendarnym* (*niepotrzebne skreślić) quizie komedii „Rejs”. Sto kilometrów od miejsca zamieszkania, dwadzieścia od miejsca urodzenia. Drzewiej, pacholęciem będąc, przejazdem bywałem tu wiele razy nie wiedząc, że Kazimierz rychło zyska siłę mnie ściągającą… Kazimierz Dolny spina w całość wiele historii cudzych i własnych. Toczą się one wokół studni w rynku, renesansowych Kamienic […]