Jest bordeaux poza Bordeaux. Rocznik 2008: Man O’War „Ironclad” vs Recanati „Special Reserve”

Serwus. Chciałbym obalić pomówienia jakobym alkohol pił tylko na mieście. Otóż w swoim gniazdku również osuszam butelki tylko zwykle tym się nie chwalę. Na podobnej zasadzie nie opowiadam o wycieczce z Bielan na Bemowo (dla tych, którzy nie byli na Bielanach i Bemowie: nieszczególnie jest o czym opowiadać). Chętniej sięgam po, pardon, myszkę, gdy dzieje się coś ciekawszego w kieliszkach. Na przykład, gdy mam ochotę na dobre bordeaux, ale spoza Bordeaux. No i właśnie, drodzy państwo, Polska jest podzielona. Nie tylko na zwolenników jednej prawicy i drugiej prawicy. Polska jest […]

Podróże nieduże. Kraków Wine Expo.

Lubię być w drodze. W znaczeniu dosłownym, nie szukaj metafor. A w drodze do czego? Oglądanie kupy gruzu sprzed tysiąclecia to może interesujący pomysł, ale pewnie znacie ten pytajnik kiełkujący w głowie: „A czy jest tam wino?”. W Krakowie w ostatnich dniach odbyły się dwa istotne eventy. Na uroczyste odkopanie resztek Prezydenta Poległego Pod Smoleńskiem przyjechałem dzień za późno, ale wylądowałem (choć pokonując drogę lądową) na targach Wine Expo. Dominowała ludność tubylcza. Czemu brakowało napływowej z Warszawy? Pewnie w niektórych przypadkach przeważyła niechęć do wzięcia dwóch dni urlopu. Argumentu finansowego […]

Wspomnienia z cyklu „Co mnie kręci, co mnie podnieca”

Co może zainspirować do nowego wpisu na blogu? A choćby i skrzynka na listy. Od paru tygodni uchylałem klapę w oczekiwaniu na konkretną przesyłkę. A ona z premedytacją nie chciała przyjść i mówiła „Zatęsknij mocniej”. Za to pisały do mnie wszystkie okoliczne pizzerie, ktoś chciał mi wymienić drzwi, kablówkę, prąd, gaz i już nie pamiętam co tam jeszcze można wymienić w niespełna trzydziestu metrach kwadratowych. Mogłem pozbyć się szczurów. Mogłem wysłać co łaska pięćdziesiąt złotych jakimś braciszkom zakonnym i nie wysłałem, bo błogosławieństwa, życzenia, cudowny medalik i numer rachunku bankowego […]

Jestem blagierem

Tak przynajmniej mawiają najstarsi Rosjanie. Blogować każdy może, trochę lepiej lub trochę gorzej. Ta druga kategoria o dziwo też ma swoich entuzjastów. Niedawno natrafiłem gdzieś w Internecie na wątek o nazwie „Jestę blogerę”, nieoficjalny odpowiednik filmowych Złotych Malin, chociaż na razie bez ceremonii wręczania drewnianych klawiatur. Nieważne jak mówią o tobie, ważne, by mówili? Ja jednak wolę nominację Magazynu Wino do najlepszego bloga winiarskiego roku, chociaż obyło się bez czerwonych dywanów i ścianki z modelkami. Cóż, popełniono błędy w kampanii wyborczej, ale winni temu zostaną pociągnięci do odpowiedzialności. Inni kandydaci […]

Stopniowanie przymiotników w trzy dni. Dobrze (Ribera), lepiej (Villany), najlepiej (Kutjevo).

Podobno dorosły człowiek nie lubi poniedziałku. Nie przepada też za wtorkiem. Środa przynosi iskierkę nadziei, w czwartek słońce wychodzi zza horyzontu, potem zaczyna się stopniowanie: piątek, piąteczek, piątunio. Nie jestem biurkowcem, może dlatego nie lubię tej korpo-mowy: pierdół powtarzanych przez znudzone biurwy, rozwieszanych nad biurkami biuro-memów. W dodatku robię to co uwielbiam i gwiżdżę na stękania maruderów o katorżniczym losie człowieka skazanego na pracę. Skazany jestem tylko na picie wina. Tak się składa, że w ubiegłym tygodniu również i dla mnie najprzyjemniejsze były środa, czwartek i piątek. W dodatku przyjemność narastała, […]