Robert Borowski. Fragmenty pamiętników, wiosna-lato 2016.

Nie ma nic tak nieświeżego jak wczorajsza gazeta. Na szczęście zajmuję się winem. Wino pośpiechu nie żąda, wydawca deadline’u nie ustawia, Czytelnicy nie piszą skarg. Bloguję kiedy chcę, więc achtung: ten wpis podlega wg obecnych kryteriów pod rubrykę „archeologia”. 28 kwietnia pewien aktor serialowy został skazany za śmiertelne potrącenie kobiety na pasach, w Lotto nikt nie wygrał 20 milionów, a Jarosław zapowiedział spotkanie z opozycją na temat Trybunału Konstytucyjnego. Sami widzicie – nie wydarzyłoby się nic szczególnego, gdyby nie wielka degustacja win australijskich w Warszawie. Szkoda mojego i Waszego czasu […]

Guado al Tasso 2001. Rarytas.

Każdy bloger na początku swej krzyżowej winnej drogi w Internecie musi zająć stanowisko w kwestii pisania notek degustacyjnych. Teoretycznie wydaje się to najłatwiejszym zadaniem, wystarczy mieć jakąś otwartą (lub otworzoną, choć ktoś niedawno upierał się, że użyłem formy niepoprawnej językowo) butelkę wina. Potem gramy w grę „Oko Nos Usta”, wstukujemy i enter. Pisać każdy może, jeden lepiej, a drugi gorzej, ale nie o to chodzi… Jako miłośnik takich uciech cielesnych jak picie wina dbam o to by mieć w mieszkaniu zapas pozwalający na przetrwanie wojny z Rosją i Niemcami, a nawet […]