Nie piję, a jestem…

Od trzech tygodni nie piję. Nie, nie zacząłem należeć do żadnej z organizacji anonimowych alkoholików. Zresztą, cytując Woody Allena, nie chciałbym należeć do organizacji, która ma za członka kogoś takiego jak ja. Wyznając, że nie piję, rzecz jasna mam na myśli wino. Chwilowo nie jestem winny, zadowalam się prostszymi napitkami wprowadzającymi  element baśniowy w doczesność. Jest to naturalnie stan chwilowy, stan przejściowy. Wynika z czynników zewnętrznych i ma implikacje w postaci stanu pogorszonej dyspozycji wewnętrznej organizmu. Mówiąc prościej, moje cztery kąty zostały w czasie błogiej Majówki gruntownie opierdolone. Szereg zdarzeń następujących po […]