Dwie degustacje komentowane – Casa Silva i Benanti

W kameralnej restauracji „Ciekawa” na warszawskim Ursynowie odbyła się niedawno degustacja win rodzinnej wytwórni Casa Silva z chilijskiej doliny Colchagua. Wina miały wsparcie w postaci prowadzącego, nikt nie wyszedł niedoinformowany co do historii, klimatu i gleby poszczególnych działek. Ilość medali zawieszonych na szyjkach butelek Casa Silva mogłaby zaciążyć mi na szyi, gdybym złota na wszelakich konkursach winiarskich traktował z olimpijską atencją.

Po winach z Chile trudno spodziewać się eksperymentalnych czy rzadkich szczepów. Patrząc na listę nie liczyłem na innowacje: chardonnay, sauvignon blanc, dwa carmenere, pinot noir i syrah. Ale nudy nie było, wina niezłe, chociaż piliśmy raczej stany średnie tego producenta.

Coleccion Chardonnay 2015 ociężałe, za dojrzałe, za alkoholowe. Pierwsze koty za płoty, przynajmniej nawilżenie jest. Reserva Sauvignon Blanc 2014 też jest rozpoznawalne stylowo, ale w pozytywnym znaczeniu, ma lekkość, soczystość, smak liści porzeczki plus atrakcyjne podkręcenie miętą w finiszu. Reserva Pinot Noir 2014 dla odmiany nie ma w sobie dużo z odmiany pinot noir, może wolałbym, gdyby grona zebrano trochę wcześniej, a wino leżało w starszej beczce? Co prawda niezłe, strukturalne, z taniną, o smaku słodkich czarnych owoców i mokki, ale za mało mi pinota w pinocie.

Kierownik spotkania zadbał natomiast o przyjrzenie się zachowaniu dwóch różnych carmenere. Gran Terroir Carmenere 2013 zapachowo jest trochę bardziej uprażone i mentolowe, czarna porzeczka nie jest tak otwarcie dojrzała – miejsce tego wina jest w gardle albo w piwnicy, z kolei przystępne i słodsze Coleccion Carmenere 2014 uprasza się pić obecnie.

Obraz 005aaa

Mieliśmy też okazję spróbować Gran Terroir Lolol Syrah 2013 – dobre, pełne, skoncentrowane, prażone, czekolada, czarne owoce, tytoń (czyli raczej nowoświatowe niż rodańskie).

Obraz 007 aa

Ceny tych win na ściągawkach wynosiły 70-90 złotych (zapewne dotyczyły tej restauracji), natomiast w sklepach Winestory kosztują około 50-70 zł, co moim zdaniem odpowiada ich jakości.

 


 

Kilka dni później zawitałem do „Wino&Friends” w okolice Metra Dworzec Gdański, gdzie importer etneńskich win Benanti przyjechał pochwalić się sześcioma butelkami. Krople Wina to jeden z wielu polskich eksploratorów buta, ale niewielu ma w katalogu takiego producenta, Benanti jest uważany za jednego z najlepszych producentów na Sycylii. Wina spod wulkanów ostatnimi czasy eksplodują. Priorat wybudził hiszpańskie winiarstwo jak kipiący wulkaniczną energią Rage Against The Machine rockowy mainstream. Etna, tokajskie Somló, greckie Santorini to kolejne wybuchowe adresy.

Zwłaszcza wina spod Etny powinny być cały czas na równi wznoszącej. Klimat raczej alpejski, a nie sycylijski, słońca mnóstwo, cukru w gronach sporo, długi i bezdeszczowy okres dojrzewania, brak problemów z chorobami grzybowymi winorośli. Etna została pierwszą wydzieloną apelacją na Sycylii w 1968 roku, zapewne kwestią czasu jest podniesienie do statusu DOCG, który na Sycylii ma dotąd tylko Cerasuolo di Vittoria. W zasadzie dopiero w XXI wieku producenci zaczęli wykorzystywać potencjał drzemiący w drzemiącej, ale czynnej Etnie. Cena gruntów zaczęła gwałtownie rosnąć, powstają nowe winnice, winiarze wspinają się coraz wyżej, już ponad 1000 m npm, rezultaty mogą być coraz bardziej zadowalające.

Przechodząc do win, były tak dobre jak się spodziewałem. Etna Rosso musi zawierać od 80 % króla czerwonych szczepów apelacji – nerello mascalese. Rok 2012 był wyjątkowo ciepły i w porównaniu do Etna Rosso 2013 pachnie trochę bardziej likierowo i dojrzalszymi malinami, nie ma aż tak dużej kwasowości i tak zwiewnego ciała. To tzw. wino podstawowe Benantiego za ok. 80 zł, do rocznika 2012 znane pod nazwą Rosso di Verzella. Tanio nie jest, ale na pewno wielu winiarzy spod Etny nie wspina się nawet na ten poziom. Kupiłbym, gdyby nie moja zasada kupowania win, których jeszcze nie spróbowałem.

Potem dostaliśmy Nerello Cappuccio z roczników 2012 i 2010. Tu już trzeba sięgnąć głębiej do sakiewki po około 130 zł. Jak to ma być gorszy brat nerello mascalese to chciałbym być w takiej rodzinie. Kapucyn z wiekiem nabiera tężyzny, dojrzałości, opanowania i równowagi. Nerello Cappuccino 2010 to świetne wino, w którym czerwone owoce pokrywają wibrujące aromaty lukrecji, fiołków, gałki muszkatołowej i kakao, a w ustach diablo smaczne likierowe czerwone śliwki i dłuuuugość.

Nerello Mascalese 2012 ma przed sobą świetlaną przyszłość, na razie jest jeszcze twarde, taniczne, też pachnie lukrecją i fiołkami, ale w połączeniu z ciemnymi nieprzejrzałymi leśnymi owocami.

Na koniec pojawiło się najdroższe wino Benantiego Serra Della Contessa 2008. 100 % nerello mascalese, 100-letnie krzewy, szkoda, że nie 100 zł, tylko około 250…Takie wina zadają kłam obiegowym opiniom o słabym starzeniu win z Sycylii. Degustowałem kiedyś kilkunastoletnie wina Gulfi, co prawda ze szczepu nero d’avola i z południa wyspy, ale Serra Della Contessa przywołało to wspomnienie. Kuszące, gorące i przyprawione, powłóczyste, z zarysowanymi i dojrzałymi taninami, likierowymi śliwkami bez alkoholowej natarczywości.

Obraz 010aaaa

Zapewne kiedyś będziemy płacić za najlepszych producentów z Etny tyle co z Prioratu. Albo i nie będziemy płacić – importer już postraszył, że Benanti zaraz podniesie swoje ceny o 30 %. Kupienie teraz będzie kiedyś okazją, a każde z tych win warto cierpliwie przechować – odwdzięczy się.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Antyspam *