Pisać z założonymi rękami

Pisanie tylko o winach stawia zbędne dla mnie bariery. Zwłaszcza nastawienie na recenzowanie win przypomina kreatywność licealisty od radiowęzła. Gdy u ludzi usiłujących blogować widzę setny raz tytuł wpisu z nazwą jakiegoś czerstwego wina, powieki same opadają mi niczym jabłka na Newtona, praw fizyki nie zmienię. Nie widzę sensu w wypisywaniu składników zapachowych wszystkich próbowanych win. Czy ja jestem farmaceutą? Co prawda nie zarzucę zamieszczania czasem not degustacyjnych, ale rozszerzę jeszcze podejmowaną tematykę. Choćby o inspirujące materiały, jak można żyć szczęśliwie nawet nie pijąc wina. Nie stać mnie na pisanie słabych […]

Lekarze ostrzegają: masturbacja polskimi butelkami wina szkodzi zdrowiu

Lubisz poczytać do porannej kawy z rogalikiem? To akurat ten rodzaj wpisu. Chyba że dzień zaczynasz od kieliszka polskiego wina, wtedy może przestać smakować – ono lub ja. Właśnie zajrzałem do lodówki. Nie w poszukiwaniu rogalika, a w obawie, że napadnie mnie butelka polskiego wina. Na półkach sery, warzywa, oliwki i kilka białych win: alvarinho, chenin blanc, verdicchio. Uff, epidemia mnie omija.   Nie nabijajcie mnie w polską butelkę, czyli onanizm bez orgazmu Niejednokrotnie płynę w życiu w drugą stronę. Nawet z przekory, bo lubię równowagę: kiedy wskazówka przesuwa się […]

Prioratety

Gdy przed kilku laty wybierano najpiękniejsze słowo świata, z naszego języka do konkursu zaserwowano  filiżankę. Gdyby przeprowadzić zawody na słowa najbrzydsze, ja zaproponowałbym prokrastynację, przy okazji jej łacińskiemu słowotwórcy zalecając zmianę zawodu. Chyba że ma kojarzyć się odrażająco, brzydko i źle. Bo moje kabelki mózgowe widzą dwa zbite brzydkie słowa (prostata + kastracja), dźwignięte na wyższy poziom szkarady. A w znaczeniu tego słowa chodzi tylko o przekładanie spraw na później… Prokrastynacie, pisz wreszcie o Prioracie! Może już wiesz, do czego zmierzam: prokrastynuję na blogu od czterech miesięcy. Moi przodkowie uprawiali łubin, […]

Pokochałem cię, Prioracie

Zacznę nieodkrywczo: lubię odkrywać i lubię trochę polatać. I jak każdy kto trochę lata, słyszę od tych, co tylko chodzą: Zazdroszczę. A w social mediach szalenie modne jest nawet zazdraszczanie. Dlatego ten wpis może przydać się skostniałym pośladkom ułożonym w fotelu biurowym. Bo zamiana go na fotel pasażerski nigdy dotąd nie była tak łatwa. I tania. Czy są pieniądze, czy nie / Lecę, bo chcę Niestety za coraz bardziej demokratycznymi cenami lotów nie nadążają przewodniki turystyczne, nadal pisane dla wilków z Wall Street. Skoro do Jordanii poleciałem za sto złotych, […]

Rocznik 2018 – udany, 2019 – rocznik stulecia

Piszę, więc jestem. I piję, więc jestem. Rok temu to nie było takie oczywiste. 2018 był doskonały w Bordeaux czy Szampanii. Mój rok 2018 był zaledwie udany, choć dobre samopoczucie nie całkiem znajduje pokrycie w faktach. Połowę roku 2018 przetrwałem zupełnie bez wina i bez pisania o nim. Prawie cały rok egzystowałem bez seksu. W czerwcu przeżyłem upokorzenie przez Orły Nawałki. Kilka razy wylał mi się w tylnej kieszeni spodni tusz od długopisu. Skończyłem też związek, który miał trwać do końca świata i jeden dzień dłużej (ten zwrot jest chyba […]

Najpiękniejsze kolory: burgundzki i bordowy

Trzy lata temu towarzysko skonfrontowali się  Hugh Johnson z Jancis Robinson podczas debaty w efektownej sali londyńskiego Emmanuel Centre. On jako rycerz Bordeaux, ona księżniczka Burgunda. Konferansjer od początku zachęcał publiczność do deklaracji, której drużynie kibicują. Ja nie lubię dylematów, skoro mogę oddawać się obu winnym namiętnościom. I odpowiadam: oboje rodzice spełniają różne funkcje i nie muszą brać rozwodu. Dlaczego nie zostanę hipsterem Nie drgnie mi powieka, gdy powiesz, że nic nie równa się picia win w stodołach jedynych kilku plantatorów szczepu rossara we włoskim Trydencie. Rozumiem, że ktoś podwyższa […]

Mój przewodnik po festiwalu wina w Auchan

Dzisiaj zaczyna się coroczny Festiwal Wina w Auchan. Miałem sposobność testować dużo win z tej oferty. Wybrałem szczególnie urokliwe w kontekście ceny, chociaż bez schylania się do poziomu podłogi w poszukiwaniu the best of for 14,99. Wolę kupić dwa kilo winogron. Dla bardzo dociekliwych Winicjatywa ma zamieścić znacznie obszerniejszą recenzję hitów i kitów. Najpierw jednak little funny story sprzed roku. Na jakimś forum internetowym trafiłem na blogera (mniejsza o nazwisko, choć znam) zniesmaczonego. Mną, a nie tanim winem. Zapamiętałem jedno zdanie: tekst sponsorowany bez oznaczenia „Wina mojego pracodawcy” jest nieetyczny. […]

No Woman No Car One Cat

Wbrew pozorom ten wpis nie będzie pamfletem na prezesa, po prostu znalazłem wreszcie u nas punkty wspólne. Podobno społeczeństwo ma niebawem dokonać ważnych wyborów i dać głos. Gdybyście swojemu psu zezwolili zaszczekać raz na cztery lata, miałby pełne prawo powołać się na łamanie podstawowych praw obywatelskich, naruszenie jakichś psich konwencji helsińskich czy genewskich. Dlatego ja wolę wybrać wino, przynajmniej wiem, że zrobię dobrze (albo niedobrze) wyłącznie sobie. Ale ja chcę o kocie, a nie o psie. W stosunku do poprzedniego wpisu http://winny.com.pl/2018/08/23/no-woman-no-car/zaszła jedna dobra zmiana, otóż zmienił się mój status […]

No Woman No Car

Wiem, że jestem w swoim tegorocznym pisaniu regularny jak pociągi nad morze w szczycie lata. Alibi? Miesiąc mundialu w Rosji.  Mundial skończył się już miesiąc temu, choć dla reprezentacji Polski i uczniów wakacje zaczęły się równocześnie. Po turbulencjach kadry Nawałki nastąpiły jeszcze moje osobiste. Mogę sobie zanucić własną wersję Marleya „No Woman No Cry”, żywiąc nadzieję, że najpierw ulegnę czarowi dwóch nóg niż czterech kółek. Bez samochodu da się żyć. Podejrzliwie patrzę na facetów zaciągających kredyt na nowy wielki samochód i pijących wina za 12,99. Może dlatego, że jestem zadowolony […]

Jedno jest życie i jedna Burgundia

– Zapłaciłeś prąd? – ona strwożona i niezbyt gramatyczna. On znowu nie zapłacił, dlatego światło w tamtej reklamie telewizyjnej zgasło. Ja rachunków za internet, domenę strony i serwer pilnuję, finanse nie miały nic do rzeczy w dłuższym braku wpisów na blogu. Ale nowotworowa złośliwość wobec mojej własnej okazuje się doprawdy śmieszna. Płodność wraca, prądu nie brakuje, więc bierzcie i czytajcie z tego wszyscy. Aleksander Wielki i Robespierre. Kafka i Puszkin. Presley i Lennon. Caravaggio i van Gogh. To najkrótsza lista ludzi z niejakimi osiągnięciami. Łączy ich fakt, że przeżyłem już […]