Dlaczego tak szybko pijecie? Mastroberardino – „Taurasi Radici Riserva 1998”

Jestem z innego świata. Ewentualnie z tego samego świata, ale mniejszej jego mniejszości i mam dwa argumenty na poparcie swej tezy (a przecież sam sobie nie będę zaprzeczał!). Wino wypijam średnio około roku po zakupie. W Walentynki nie piszę o winach dla zakochanych. Do punktu numer 2 sprowokował mnie Wojtek Bońkowski na Winicjatywie – przypuszczeniem, że wszyscy blogerzy z okazji 14 lutego grzebią się w winach dla zakochanych. A właśnie, że nie! I nawet serduszka z wstążeczką „Kocham Cię” na butelkach Carlo Rossi nie zmiękczyły mojego zatwardziałego organu. Bardziej interesujące […]

O kolarstwie, drożyźnie i Teso la Monja – „Victorino”

Lubisz oglądać kolarstwo? Ja nawet w dawnych latach fascynacji kibicowskich i sportowych nie dawałem rady patrzeć przez pięć godzin na jadący peleton, w którym najciekawsze było wyrzucanie pustych bidonów na wodę. Transmisja zwykle mogłaby zaczynać się na kilka kilometrów przed metą, chociaż komentatorzy Eurosportu dokonywali cudów oratorskich by przez pół dnia utrzymać kibica przed ekranem. W świecie kolarskich wyścigów wieloetapowych liczą się głównie trzy kraje: Tour de France, Giro d’Italia i Vuelta España – analogia z mapą największych krajów winiarskich nasuwa się sama. Ja wystartowałem w miesięcznym Vuelta España dla […]

Rioja 2001: La Rioja Alta-”Gran Reserva 904” vs. Marques de Riscal-”Baron de Chirel”

Trylogii czas zamknięcia. Pisałem o Rioja Crianza, Rioja Reserva, nie uniknę przewidywalności – dzisiaj Gran Reserva. To dopiero trzeci wpis, ale już się nieco przesyciłem, zwłaszcza, gdy widzę w blogosferze codziennie kilka wpisów o Hiszpanii. Do konkursu Ambasady Hiszpanii dla blogerów podchodzę spokojnie – skoro nie opiszę największej ilości win, nie wygram wyjazdu na targi winiarskie. W moim przypadku „dużo” koliduje z „dobrze”. Góry Kantabryjskie pooglądam z perspektywy swojej kanapy, ale nie zanudzę siebie i Ciebie produkcyjnym tłuczeniem. Mimo to pisać będę, przecież zebranych butelek nie wyrzucę za okno, a […]

Z rezerwą za pan brat.

Rioja „od zawsze” była apelacją opartą na systemie mierzenia lat spędzanych przez wina w beczce i butelce. Plusem dodatnim tego założenia są nieskomplikowanie i czytelność dla przeciętnego klienta oraz wypuszczanie win odpowiednio odleżakowanych, gotowych do picia. Plusem ujemnym jest oczywisty fakt, że system Joven / Crianza / Reserva / Gran Reserva absolutnie nie musi korelować z jakością wina. Skąd bierze się ta systematyzacja, nienaruszona od dziesiątków lat? Trzeba wiedzieć, że winogrona na rioję zbiera prawie 20 tysięcy rolników, dla których czasem jest to nawet dodatkowa praca, a nie główne zajęcie. […]

Z taką pewną nieśmiałością… Falstartuję, riohuję.

Załóżmy, że trenujemy łyżwiarstwo figurowe i chcemy wystartować w zawodach. Jury zawodów ustala, że do zwycięstwa liczą się tylko wykonane potrójne piruety, a na łyżwach wystarczy jeździć jak manekin. Trochę głupie? Można dyskutować, ostatecznie to jednak organizator gry ustala jej reguły. Mądre lub głupie, sprawiedliwe lub nieuczciwe, klarowne lub niejasne. Możemy powiedzieć, że w takim razie mamy w dupie takie zawody. Albo możemy wystartować i kręcić te piruety aż do skołowacenia. Możemy też uznać, że nasza ukochana dyscyplina to coś więcej niż obroty w powietrzu i wystąpić w zawodach, ale […]

Wiesz dużo o szampanie? A właśnie, że nie.

Tytuł wpisu jest przewrotny jak ja jestem, ale o tym będzie w drugiej połowie tekstu. Ostatnio pisałem dookoła nierocznikowego szampana Charles Heidsieck, którego dwie butelki różniące się znacznie swoim wiekiem wypiłem w grudniu. Winami bez podanego rocznika na etykiecie są zwykle wina stołowe czyli najniższej kategorii jakościowej. Najsłynniejszym wyjątkiem od zasady „brak rocznika = wino marki wino” jest szampan non vintage. Czy to znaczy, że szampana czas się nie ima jak Krzysztofa Ibisza i Donatelli Versace? Tylko pozornie… I Krzysio się starzeje, i szampan również. Skupmy się na tym drugim, […]

Jak się nazywa miasto nad Wisłą? Odpowiedź prawidłowa: Kazimierz.

Każdy ma jakieś ulubione miejsca na ziemi. Na przykład Wodospady Wiktorii na Zambezi – nawet, jeśli tam nigdy nie byliśmy i nigdy nie będziemy. W mojej zakładce „Ulubione/Praktyczne” mam dodane miasteczko, które zostało pomylone z Kluczborkiem w epickim/ kultowym/ legendarnym* (*niepotrzebne skreślić) quizie komedii „Rejs”. Sto kilometrów od miejsca zamieszkania, dwadzieścia od miejsca urodzenia. Drzewiej, pacholęciem będąc, przejazdem bywałem tu wiele razy nie wiedząc, że Kazimierz rychło zyska siłę mnie ściągającą… Kazimierz Dolny spina w całość wiele historii cudzych i własnych. Toczą się one wokół studni w rynku, renesansowych Kamienic […]

Blogerzy – Lidlerzy

Jeden raz podkręcę sobie statystyki bloga dyskontami. Jakie jest najpopularniejsze wino w polskiej blogosferze? Dowolne z Lidla. Stoję z boku zjawiska, które zaczyna mi wyglądać na ofensywę Lidla wśród blogerów. Ale tam, gdzie ofensywa, tam też ruch oporu. Nie buduję barykady i nie namawiam do ciskania butelkami z benzyną. Rzucam tylko kałamarzem, a od atramentu nikt nie zginie (zwłaszcza, ze podobno mam lekkie pióro). W zasadzie mógłbym ograniczyć się do wzruszania ramionami tak jak dotąd robiłem, ale ostatni tydzień z życia winiarskiej blogosfery sprowokował mnie poświęcić trochę atramentu.. Lidl na […]

Konwersacje, degustacje

  Jest końcówka grudnia. Mało wymagającemu obcokrajowcowi do nawiązania podstawowych kontaktów z Polakami na początek wystarczy opanować trzy niezbyt długie dialogi: – Co słychać? – W porządku. – Wesołych Świąt! – Dziękuję, wzajemnie. – Szczęśliwego Nowego Roku! – Dziękuję, wzajemnie. Od dzisiaj (pierwszy dzień po świętach) dochodzą obowiązkowe opowieści o świątecznym stole, przeładowanym żołądku, wątrobie i spalaniu kalorii. Skonam. Ale bardziej dokuczliwe dla mnie normy stosunków międzyludzkich bywają na linii sprzedawca – klient, gdy występuję po stronie tego wchodzącego do sklepu. Nie chcę roztrząsać zagadnienia całościowo, w końcu to blog, […]

Gewürztraminery – domowy panelik

Uwaga: wpis nie zawiera treści obscenicznych i wulgarnych. Może zawierać też śladowe ilości migdałów treści publicystycznych i jest przeznaczony tylko dla osób zainteresowanych tematyką winną (ewentualnie zainteresowanych mną samym).   Kilka lat temu kupiłem butelkę słynnego gewürztraminera z włoskiej apelacji Alto Adige. Nieco później dopadłem drugiej znanej etykiety z tego samego regionu, ale zdegustowałem je dopiero niedawno. Rozochocony dorzuciłem trzy inne butelki win z tego szczepu w celu uczynienia panelu degustacyjnego. Chętnie popróbowałbym w jego ramach znacznie większej ilości win, ale bez sponsoringu i zasobności – cóż, jest to panel na […]