Jak się nazywa miasto nad Wisłą? Odpowiedź prawidłowa: Kazimierz.

Każdy ma jakieś ulubione miejsca na ziemi. Na przykład Wodospady Wiktorii na Zambezi – nawet, jeśli tam nigdy nie byliśmy i nigdy nie będziemy. W mojej zakładce „Ulubione/Praktyczne” mam dodane miasteczko, które zostało pomylone z Kluczborkiem w epickim/ kultowym/ legendarnym* (*niepotrzebne skreślić) quizie komedii „Rejs”. Sto kilometrów od miejsca zamieszkania, dwadzieścia od miejsca urodzenia. Drzewiej, pacholęciem będąc, przejazdem bywałem tu wiele razy nie wiedząc, że Kazimierz rychło zyska siłę mnie ściągającą… Kazimierz Dolny spina w całość wiele historii cudzych i własnych. Toczą się one wokół studni w rynku, renesansowych Kamienic […]

Blogerzy – Lidlerzy

Jeden raz podkręcę sobie statystyki bloga dyskontami. Jakie jest najpopularniejsze wino w polskiej blogosferze? Dowolne z Lidla. Stoję z boku zjawiska, które zaczyna mi wyglądać na ofensywę Lidla wśród blogerów. Ale tam, gdzie ofensywa, tam też ruch oporu. Nie buduję barykady i nie namawiam do ciskania butelkami z benzyną. Rzucam tylko kałamarzem, a od atramentu nikt nie zginie (zwłaszcza, ze podobno mam lekkie pióro). W zasadzie mógłbym ograniczyć się do wzruszania ramionami tak jak dotąd robiłem, ale ostatni tydzień z życia winiarskiej blogosfery sprowokował mnie poświęcić trochę atramentu.. Lidl na […]

Konwersacje, degustacje

  Jest końcówka grudnia. Mało wymagającemu obcokrajowcowi do nawiązania podstawowych kontaktów z Polakami na początek wystarczy opanować trzy niezbyt długie dialogi: – Co słychać? – W porządku. – Wesołych Świąt! – Dziękuję, wzajemnie. – Szczęśliwego Nowego Roku! – Dziękuję, wzajemnie. Od dzisiaj (pierwszy dzień po świętach) dochodzą obowiązkowe opowieści o świątecznym stole, przeładowanym żołądku, wątrobie i spalaniu kalorii. Skonam. Ale bardziej dokuczliwe dla mnie normy stosunków międzyludzkich bywają na linii sprzedawca – klient, gdy występuję po stronie tego wchodzącego do sklepu. Nie chcę roztrząsać zagadnienia całościowo, w końcu to blog, […]

Gewürztraminery – domowy panelik

Uwaga: wpis nie zawiera treści obscenicznych i wulgarnych. Może zawierać też śladowe ilości migdałów treści publicystycznych i jest przeznaczony tylko dla osób zainteresowanych tematyką winną (ewentualnie zainteresowanych mną samym).   Kilka lat temu kupiłem butelkę słynnego gewürztraminera z włoskiej apelacji Alto Adige. Nieco później dopadłem drugiej znanej etykiety z tego samego regionu, ale zdegustowałem je dopiero niedawno. Rozochocony dorzuciłem trzy inne butelki win z tego szczepu w celu uczynienia panelu degustacyjnego. Chętnie popróbowałbym w jego ramach znacznie większej ilości win, ale bez sponsoringu i zasobności – cóż, jest to panel na […]

„Jedź pan na Koszyki”. Kiermasz Winicjatywy

Słabo znałem starą Halę Koszyki przy warszawskim MDM-ie. Nie moja część miasta, w dodatku trochę z boku głównych szlaków komunikacyjnych. Nie nadrobię, czasu nie cofnę… choć w zasadzie mogę spróbować. Trzeba tylko przewertować „Złego” Tyrmanda i jestem mniej więcej w połowie kryminalnego romansu, którego bohaterem było miasto Warszawa: -To jedź pan na Koszyki – rzucił radośnie Kubuś, opadając na siedzenie. Rozklekotany opel zaczął podskakiwać na kocich łbach ulicy Puławskiej, centralnej arterii Mokotowa. O, targowiska warszawskie! Czyż jest coś bardziej poetyckiego w wielkim mieście niż targowisko? Czy może się cokolwiek równać […]

Zupa dnia czyli winny przegląd tygodnia

30 listopada Toulouse-Lautrec rzekł, że zacznie pić mleko, jeśli krowy będą jeść winogrona. Uzbrojony w tą złotą myśl zrezygnowawszy środowego poranka z musli na mleku udałem się na godzinę 9.30 do Ambasady Hiszpanii degustować wina – bez zaskoczenia – hiszpańskie. Mikst Sobrino – Kozakiewicz przygotował znowu osiem win, tym razem z Riojy. I znowu selekcja była bardzo staranna, i znowu przeszliśmy przez crianze po reservy, i znowu napięcie degustacyjne rosło. Region Rioja to sztuka blendowania: począwszy od skupowania gron przez mieszanie podstref po łączenie szczepów. Tym razem jednak mieliśmy do […]

Jest bordeaux poza Bordeaux. Rocznik 2008: Man O’War „Ironclad” vs Recanati „Special Reserve”

Serwus. Chciałbym obalić pomówienia jakobym alkohol pił tylko na mieście. Otóż w swoim gniazdku również osuszam butelki tylko zwykle tym się nie chwalę. Na podobnej zasadzie nie opowiadam o wycieczce z Bielan na Bemowo (dla tych, którzy nie byli na Bielanach i Bemowie: nieszczególnie jest o czym opowiadać). Chętniej sięgam po, pardon, myszkę, gdy dzieje się coś ciekawszego w kieliszkach. Na przykład, gdy mam ochotę na dobre bordeaux, ale spoza Bordeaux. No i właśnie, drodzy państwo, Polska jest podzielona. Nie tylko na zwolenników jednej prawicy i drugiej prawicy. Polska jest […]

Podróże małe, nieduże. Kraków Wine Expo.

Lubię być w drodze. W znaczeniu dosłownym, nie szukaj metafor. A w drodze do czego? Oglądanie kupy gruzu sprzed tysiąclecia to może interesujący pomysł, ale pewnie znacie ten pytajnik kiełkujący w głowie: „A czy jest tam wino?”. W Krakowie w ostatnich dniach odbyły się dwa istotne eventy. Na uroczyste odkopanie resztek Prezydenta Poległego Pod Smoleńskiem przyjechałem dzień za późno, ale wylądowałem (choć pokonując drogę lądową) na targach Wine Expo. Dominowała ludność tubylcza. Czemu brakowało napływowej z Warszawy? Pewnie w niektórych przypadkach przeważyła niechęć do wzięcia dwóch dni urlopu. Argumentu finansowego […]

Wspomnienia z cyklu „Co mnie kręci, co mnie podnieca”

Co może zainspirować do nowego wpisu na blogu? A choćby i skrzynka na listy. Od paru tygodni uchylałem klapę w oczekiwaniu na konkretną przesyłkę. A ona z premedytacją nie chciała przyjść i mówiła „Zatęsknij mocniej”. Za to pisały do mnie wszystkie okoliczne pizzerie, ktoś chciał mi wymienić drzwi, kablówkę, prąd, gaz i już nie pamiętam co tam jeszcze można wymienić w niespełna trzydziestu metrach kwadratowych. Mogłem pozbyć się szczurów. Mogłem wysłać co łaska pięćdziesiąt złotych jakimś braciszkom zakonnym i nie wysłałem, bo błogosławieństwa, życzenia, cudowny medalik i numer rachunku bankowego […]

Jestem blagierem

Tak przynajmniej mawiają najstarsi Rosjanie. Blogować każdy może, trochę lepiej lub trochę gorzej. Ta druga kategoria o dziwo też ma swoich entuzjastów. Niedawno natrafiłem gdzieś w Internecie na wątek o nazwie „Jestę blogerę”, nieoficjalny odpowiednik filmowych Złotych Malin, chociaż na razie bez ceremonii wręczania drewnianych klawiatur. Nieważne jak mówią o tobie, ważne, by mówili? Ja jednak wolę nominację Magazynu Wino do najlepszego bloga winiarskiego roku, chociaż obyło się bez czerwonych dywanów i ścianki z modelkami. Cóż, popełniono błędy w kampanii wyborczej, ale winni temu zostaną pociągnięci do odpowiedzialności. Inni kandydaci […]